Zupełnie przegapiłem odcinek świateczny i nawet mi go nie było brak – to pokazuje poziom emocji w tej edycji. Już wcześniej ludzie narzekali, że ta edycja biedna i nudna, ale to co było w odcinku świątecznym można określić tytułem piosenki Budki Suflera „Ratujmy co się da”. No to po kolei.
1. Katastrofa tej edycji postępuje w zastraszającym tempie. Jeszcze niedawno wydawało się, że będzie poker: pięć par. ale najpierw wydarzyła się katastrofa u Rolanda, a potem było kłamstwo u Krzysztofa. I choć w finale były trzy pary, to dużo osób mówiło, że związek Barbary i Mateusza wyglądał na fikcję. I oto nastąpił koniec fikcji. Portale podały informacje o rozpadzie ich związku. I w odcinku świątecznym w ogóle się nie pojawili. Ba, nawet słówkiem o nich nie wspomniano. Po prostu zniknęli!
2. Aby zapchać tę dziurę sięgnięto po rolników z innych edycji i było ich cztery pary.
3. Jakby tego jeszcze było mało sięgnięto po momenty z innych edycji z jeszcze innymi osobami (których nie było w studio) i wybrano takie, które miały zapewne śmieszne, a raczej były krępujące i żenujące. Niemniej prowadząca i obecni w studio bawili się świetnie.
4. I najważniejsze: będzie kolejna edycja.