You are currently viewing Ostra popijawa klubu AA w klubie BB

Ostra popijawa klubu AA w klubie BB

Kiedy Hiobowscy wracali w niedzielę do domu zaskoczył ich pewien nietypowy widok. W piwnicy ich bloku znajdowała suszarnia i wózkarnia. I właśnie w oknach suszarni świeciły się światła i słychać było muzykę.
– Jakaś impreza? – babcia Łukaszka była zaskoczona. – Dziwne. Zapytam dozorczynię.
Pani Sitko oświadczyła, że owszem, użycza wózkarnię klubowi AA, który zbiera cały rok pieniądze na walkę z nałogiem alkoholowym.
– Ale ta impreza jest w suszarni – zauważył Łukaszek.
Nastąpiła przykra cisza.
– No dobrze, pójdę zobaczyć – zadecydowała pani Sitko i powiedziała do jej męża, żeby poszedł z nimi.
– Po co? – pan Sitko tak się wystraszył, że aż rozlał piwo.
– Zobaczysz jak żyją ludzie bez alkoholu. No chodźże!
Pan Sitko jęknął rozpaczliwie, odstawił na pół pełną puszkę obok siedmiu pustych i posłusznie poszedł za małżonką.
Zeszli do piwnicy i dotarli do drzwi wózkarni. Pani Sitko pokazała palcem – na drzwiach była naklejka „Klub AA” i znaczek przekreślonego kieliszka. Ale hałas dochodził zza następnych drzwi. Podeszli do nich. Suszarnia. Zdobiła je kartka „Klub BB”. Pani Sitko spojrzała na nich. Na twarzy miała wyraz kompletnego osłupienia.
– Co to jest???
– Zaraz się dowiemy – pan Sitko zapukał energicznie. Muzyka przycichła, drzwi się otworzyły. Stanął w nich jakiś facet a z środka buchnął odór alkoholu.
– Prezes klubu AA! – zakrzyknęła pani Sitko. – Co pan tu robi?!
– My tu… Mamy… Imprezę… – prezes walczył z alkoholem, grawitacją i własnym językiem.
– Właśnie widzę! – oburzona pani Sitko ruszyła do środka a za nią jej małżonek a na końcu Hiobowscy.
Wnętrze pomieszczenia zasłane było ludźmi i butelkami z alkoholem. Zapach był taki, że można było powiesić siekierę. Pani Sitko przypomniała granat po wyjęciu zawleczki. Była na granicy eksplozji.
– Co to jest?! Co to ma być?! Jak to jest, że cały rok walczycie z alkoholem, zbieracie pieniądze na akcje uświadamiające, a teraz robicie ostrą popijawę?!
– Toniemy – oświadczył prezes trzymając się framugi.
– Ma zwidy alkoholowe – powiedziała głośnym szeptem siostra Łukaszka. – Wydaje mu się, że jest na Titanicu. I tonie.
– To nie my, w sensie, że to nie my – wyjaśnił prezes. – To, o czym pani mówi, o walce, o zbieraniu to robi klub AA. A tu jest klub BB.
Pani Sitko zamarła.
– Niech pan nie robi ze mnie wariatki! Przecież i tu i tam to są ci sami ludzie! Na czele z panem!
– No to co. Ta impreza to jest nasza forma podziękowania dla naszych członków i wolontariuszy.
– Bardzo ładnie – wtrącił się tata Łukaszka. – Więc twierdzi pan, że klub AA i klub BB to zupełnie inne rzeczy. Klub AA bierze pieniądze od darczyńców. A skąd bierze pieniądze klub BB? Pytam jako darczyńca klubu AA.
– Od klubu AA – odezwał się ktoś z podłogi.
– To są teraz nasze pieniądze, klub AA i nie muszę się tłumaczyć z tego co z nimi robimy – spienił się prezes obu klubów w jednej osobie. – Pytania o finanse to hejt! Jeżeli nie chcecie walczyć z alkoholizmem to chociaż nie przeszkadzajcie!
i Wyrzucił ich za drzwi.
– Skandal – oświadczyła pani Sitko. – Złamanego euro już na was nie dam!
Prezes spojrzał na nią obrażonym wzrokiem.
– A więc chcecie aby ludzie umierali od alkoholu.

(Wyświetlono 27 razy, 27 dzisiaj)

Marcin Brixen

Jestem z Poznania, jestem inżynierem.

Zostaw odpowiedź