Mama Łukaszka wpadła do kuchni, kiedy cała rodzina Hiobowskich jadła właśnie kolację. Mama cieszyła się, skakała i klaskała w dłonie.
– Coś się stało? – zapytała w końcu babcia Łukaszka.
– A stało, stało! – zaśpiewała radośnie mama Łukaszka. – Dwóch gejów wzięło w Polsce ślub kościelny!
Zapadła niezręczna cisza.
– W kościele katolickim? – upewniał się tata Łukaszka.
– A jakże, nawet to było w naszej parafii! Wobec proboszcza!
Rodzina była skonfundowana, mama triumfowała do momentu kiedy odezwał się Łukaszek.
– Chodźmy do kościoła i zapytajmy proboszcza.
Pewność siebie mamy Łukaszka runął jak budżet rządu Tunalda-Doska.
– On może o tym nie wiedzieć – wybąkała.
– To w jaki sposób złożyli przed nim ślub? – chciała wiedzieć siostra Łukaszka.
– Nie ślubowanie, a ślub, i nie przed nim a wobec niego – sprostowała mama.
– Jak to „wobec” wyglądało? – odezwał się dziadek.
– No, on był na plebanii, a oni stali na podwórku pod oknem i zawarli ślub ze sobą wobec niego…
Hiobowscy zaczęli krzyczeć jedne przez drugiego, że tak się nie liczy, bo ksiądz musi jednak być przy, przed, przytomny i świadomy.
– Ale tak to on by się nie zgodził! – krzyknęła mama Łukaszka i załamała ręce. – Chociaż właściwie po co ksiądz? Przecież to ludzie zawierają ślub między sobą a on jest tam tylko i wyłącznie ceremonialnie. On musi przyjąć ten ślub.
– Nie musi – odparli Hiobowscy.
– Musi, musi, bo inaczej… – mamie Łukaszka nagle zaokrągliły się oczy i runęła do pokoju po swój telefon.
– Halo, kuria? Hiobowska mówi. Chciałabym zgłosić, że nasz proboszcz automatycznie przestał być proboszczem, ponieważ odmówił wykonywania obowiązków. Ale spokojnie, moja znajoma przejmie jego obowiązki. Halo? Halo!
Brak ślubowania wobec
(Wyświetlono 1 razy, 1 dzisiaj)