Rolnik szuka żony, odcinek 11/6

No to po kolei:
1. Odcinek trwał około 40 minut.
2. Wymarzone randki trzech par. U Waldemara nie wiadomo co się dzieje, a Seweryn i Marlena swoją wymarzoną randkę mieli tydzień temu 🙂
3. Tak, tydzień temu była prawdziwa burza. Ospała dotąd edycja nagle stała się nagle tematem numer jeden w serwisach plotkarskich i mediach społecznościowych. Pod postem o Marlenie i Sewerynie został chyba pobity rekord komentarzy (ponad 4000). I to by było na tyle jeśli chodzi o pytania po co produkcja to pokazała.
4. Ania chwali bardzo Kubę za kontakt z jej synem. Kuba jest bardzo na tak. Ania ostrożnie na tak. Jeszcze się asekuruje w wypowiedziach. Chyba coś z tego będzie.
5. Adrian i Ilona powoli zbliżają się do siebie. Chociaż to bardziej on do niej niż ona do niego. Ale może tak powinno być? Nie pytają czy są parą, ale też tego nie przyznają. Chyba coś z tego będzie. Jeśli Adrian zrozumie, że gdy kobieta mówi „ojejku, znowu nad morze” to chce w góry. I jeśli Ilona nauczy się, że faceta nie pyta się „co myślałeś wtedy w piątek”.
6. Relacja Sławka i Marty się rozpada i pokazano to tak że z jego winy. Marta mówi, że po prostu Sławek nie interesuje się nią i rozmawiają o pogodzie. Marta oczekiwała poważnej rozmowy, ale sama jej nie zaczęła. Sławek wyszedł z założenia, że skoro ona się zgłosiła a on ją wybrał, i jej wieś nie przeraża, to poważna rozmowa nie jest potrzebna. Jemu to wystarczy, sprawa jest otwarta, czas pokaże… A Marta musi szybko decydować bo czeka praca w Anglii. Well, w internecie krążą zrzuty ekranu jak Marta na początku listopada szukała dojazdu do pracy. Anglia – Sławek 1:0.
Za tydzień: finał. „Nieznane dotąd fakty wyjdą na jaw”.

Darmowe środki higieniczne krwawiącym

Do serii niezwykle krwawych zdarzeń doszło w sobotnie popołudnie w bloku, w którym mieszkali Hiobowscy. Krwi co prawda fizycznie było mało. Jednak poziom intensywności emocji sięgnął wyżej niż finał programu „Rolnik szuka żony”.
Zaczęło się od tego, że mama Łukaszka i jej sąsiadka, mama Wiktymiusza wyszły na protest.
– Znowu? Co tym razem? – zainteresował się Łukaszek.
– Nic dla ciebie. Walczymy o środki higieny dla kobiet. Tampony, podpaski, papier toaletowy. Żeby były za darmo.
– Nie ma „za darmo” – wtrącił się dziadek Łukaszek. – Fabryki zrobią je za darmo? Ciężarówki przywiozą za darmo? W sklepach dadzą je za darmo?
– Są leki za eurocenta, prawda? – odwarknęła mama. – To tak samo chcemy z środkami higieny dla kobiet. Ja się nie prosiłam o to, żeby kilka dni na miesiąc regularnie krwawić. Te tampony i podpaski, wiecie ile to kosztuje?
– Mam nadzieję, moja droga, że mimo wszystko z nich korzystasz – odezwała się lodowatym tonem babcia Łukaszka. – Bo to, co zobaczyłam wczoraj pod prysznicem…
– Oczywiście, że korzystam! Dlaczego jednak coś, ż czego muszę, podkreślam, muszę korzystać kosztuje tyle co towar luksusowy, a powinno być za darmo?!
Łukaszek otworzył usta ale nie zdążył nic powiedzieć.
– Nie chcę słyszeć tych durnych argumentów o jedzeniu! Jedzą wszyscy, a krwawią tylko kobiety! I nie denerwujcie mnie więcej, bo w te dni…
– E tam, to żaden problem – machnęła śliczną rączką siostra Łukaszka. – Kwestia techniki. Można to robić po prostu w…
– A jakiś obiad? – przerwał szybko tata Łukaszka.
– Jest równouprawnienie – sapnęła mama Łukaszka. – Sam sobie zrób.
I wyszła.
Dwie godziny później tata Łukaszka wynosił śmieci i natknął się na grupę pań stojących w hallu bloku. Oprócz mamy Łukaszka i mamy Wiktymiusza były jeszcze dwie panie. Jedną z nich tata Łukaszka znał. Była to dozorczyni bloku pani Sitko. Druga pani, jak wynikało z rozmowy, którą było słychać w całym bloku, była szefową osiedlowego Koła Obrony Żeńskich Końcówek „Mufa”.
– …przyjął nas prezydent miasta – zachłystywała się ze szczęścia powietrzem pani szefowa. – Wysłuchał naszych postulatów o darmowych środkach higieny i przyjął je ze zrozumieniem. Niestety, w tej chwili w budżecie miasta nie ma na nic środków. Rządzący reżim odbiera im pieniądze, a reszta środków finansowych jest zarezerwowana na sztukę…
– To ładnie – powiedziała pani Sitko. – Sztuka to ważna rzecz.
– …na sztukę Krzesła Wolności LGBT – dokończyła pani szefowa. – Ale powiedział, że świetnie rozumie problemy bycia kobietą, bo w młodości chętnie i często przebierał się za kobietę.
Tata Łukaszka jęknął.
– O, to ty – zauważyła go mama Łukaszka. – Jest obiad?
– Jest równouprawnienie – odparł uprzejmie tata Łukaszka i ta prosta konstatacja oczywistego faktu straszliwie rozgniewała mamę nieprawdopodobnie. I w tym momencie szczęknęły drzwi i na korytarz wyszedł mąż dozorczyni, pan Sitko. Płakał.
– Dlaczego pan płacze? – spytał tata Łukaszka.
– Pańskie pytanie świadczy o tym, że nie oglądał pan meczu – wychlipał pan Sitko, wyjął chustkę i wysmarkał się potężnie. – Ostatnia kolejka ekstraklasy. Nasze miasto grało z AZS LGBT Eko Halal Falafel Xingxong Pogrom Pawełkowice. I przegrali!
– Ile to klubów? – spytała zdumiona mama Wiktymiusza.
– Tylko jeden odezwała się z wyższością żony kibica pani Sitko. – Rewelacja rozgrywek tego sezonu. Beniaminek. Gromi wszystkich. Mają takie środki finansowe, że stać ich na treningi na Narodowym. Wiecie jaka tam jest nawierzchnia. Po czymś takim są w stanie wygrać nawet z Realem Barcelona grając na kartoflisku.
Pan Sitko na dźwięk słów „Real Barcelona” wybuchnął płaczem.
– Myślałem, że polska liga prezentuje tragiczny poziom – odezwała się mama Łukaszka.
– Bo reprezentuje – mruknął pan Sitko. – Przez nią ja krwawię. Ja dwa razy na tydzień regularnie krwawię.
– Krew ci leci? Gdzie? – wystraszyła się pani Sitko.
– Mówię w przenośni. Krwawi moja dusza.
– Może pan nie oglądać – poddała szefowa.
Pan Sitko spojrzał na nią ironicznie ale nie zdążył nic powiedzieć, bo do bloku wszedł jakiś młody chłopak z walizeczką. Spojrzał na pana Sitko i zapytał:
– Pan Sitko?
– Tak, a co chodzi? – spytał wystraszony mąż dozorczyni.
– Parę tygodni temu zapisał się pan do partii mężczyzn…
Zapadła straszna cisza.
– Naprawdę? – powiedział ostrożnie pan Sitko. – Pewno po pijaku…
– To się nie liczy, to się liczy. To znaczy: nie liczy się, że po pijaku. Liczy się, że się pan zapisał. Właśnie niedawno wdrożyliśmy program Higiena+ dla członków naszej partii.
– Mam się myć? – pan Sitko był przerażony.
– Ależ skąd. Po prostu wszystkich osobom, które się do nas zapisały, dostarczamy po meczu środki higieniczne na wypadek krwawienia. Za darmo!
W panie jakby strzelił piorun.
– To dla pana – młody sięgnął do walizeczki i podał coś panu Sitko. Pan Sitko zręcznie z szarego papieru wyłuskał butelkę.
– Pieprzówka! – zawołał uradowany pan Sitko.
– To ma być środek higieniczny? – oburzyła się pani Sitko.
– Słyszała pani do higienie jamy ustnej? – zgasił ją młody człowiek. – Jest to środek doustny, stosowany w wypadku krwawienia duszy. Każdy członek naszej partii będzie dostawać takie regularnie.
– Może ja się też zapiszę – odezwał się tata Łukaszka. – Za darmo?
– Za darmo.
– A skąd środki na to?
– Z uszczelnienia nielegalnego handlu tamponami i podpaskami.
– Partia Mężczyzn, mówi pan?
– Nazywamy się SDP.
– NSDAP! – krzyknęła mama Łukaszka. – Wiedziałam! Faszyści!
– Nie, SPD. To ta niemiecka partia – mitygowała ją mama Wiktymiusza.
– SDP – poprawił je młody. – To skrót. Stary Dobry Patriarchat.
Pani szefowa zacisnęła pięści i zęby.
Pan Sitko zerwał kapsel i pociągnął duży łyk.
– Wyborna! – zakrzyknął. – Ach, jak pięknie być mężczyzną!
Pani szefowa wydała z siebie głuchy pomruk i runęła w stronę pana Sitko. wyrwała mu butelkę i z całą siłą rzuciła ją w kąt korytarza koło drzwi do piwnic. Rozległ się brzęk tłuczonego szkła i błyskawicznie rozszedł się w powietrzu zapach alkoholu. Pani Sitko żyła zaczęła pulsować na szyi.
– Kto to sprzątnie? – wycedziła.
– Niech dozorczyni sprząta, od tego jest! – eksplodowała pani szefowa. – Słyszała pani podobną bezczelność! Alkohol za darmo dla tych samców! To niewybaczalne!
– Kto to sprzątnie? – powtórzyła pani Sitko.
Pan Sitko i tata Łukaszka zaczęli cofać się wgłąb bloku. Młody człowiek nieopatrznie stał dalej i przyglądał się ciekawie.
– Młody… Ej, młody… – szeptał pan Sitko.
Wreszcie młody go usłyszał i zapytał:
– Co?
– Uciekaj… Uciekaj stąd…

Rolnik szuka żony, odcinek 10/6

No to po kolei.
1. Rolnicy jadą, panie kroją ciasta.
2. „Chcę zobaczyć jej uśmiechnięte oczy”. U głównych gwiazd edycji, Jakuba i Ani wszystko tak jak ma być, czyli powolutku i do przodu. Leżing, znajomi. No ale Ania nie byłaby sobą gdyby mu nie zaserwowała jakiegoś ekstremum. Gokarty. Tym razem jednak trafiła kosa na kamień i to Kuba był górą. Bungee jeszcze nie było…
3. „Jesteś oszustem i zachowałeś się jak gimbus”. Teraz główne antygwiazdy edycji. W poprzednim odcinku pokazano nam szykującą się Marlenę i jadącego autem Seweryna. Randki była, ale… Marlena pomieszkała u Seweryna po wyborze jeszcze dwa dni, gotowała, po czym Seweryn oznajmił jej, że za bardzo się zaangażowała. Jeśli myśleliście, że na randce Łukasza i Pauliny było ostro to niczego nie widzieliście. Na randce w parku była przepiękna pyskówka i pranie brudów. Marlena dała upust zawiedzionym nadziejom. Wybuchy, płacz. Zarzuciła mu oszustwo i wyjawiła ustalenia poza ekranem – aż dziwne, że produkcja to puściła. Reklama agroturystyki! Sława! Przekleństwa, wyzwiska. Niesmak. Pierwszy raz widzialem żeby tak kogoś zniszczyć w tym programie. Nie chcą być razem. Marlena chciała. Grała nie fair, zdemolowała praktycznie program u Seweryna i doszło do tego, że on właściwie nie wybierał. To pozostałe dziewczyny wybrały za niego i zrezygnowały. Czy Seweryn chciał? Trudno powiedzieć, skoro były informacje, że parę dni po wyjeździe Marleny już zamieszkała nowa panna. Seweryn przyznał się, że po wyjeździe Marleny kontaktowała się z nim Asia, ale nie odpowiedział, bo się bał, że są w zmowie.
4. „Nie wiem dlaczego mnie wybrał” czyli Sławek i Marta. Wizyta w domu, rodzina, wszystko fajnie. Ale Marta nadal ma plany wyjazdu do Anglii. Dziewczyna zachowywała się z pewną taką rezerwą w porównaniu do wcześniejszych odcinków. Uświadomiła też sobie, że na roli nie pracuje się 7-15. W zajawce następnego odcinka Marta powiedziała, że po zachowaniu Sławka racej nie widzi ich jako pary…
5. „Nie wiem czy jesteśmy parą” czyli Adrian i Ilona. Wizyta w domu, spotkanie ze znajomymi – od razu zauważyli że Adrian się mocno stresuje. Znajomi go przycisnęli bo byli ciekawi czy wybrnie. Wybrnął. Ilona mogła oddać się swojemu ulubionemu zajęciu czyli milczeniu. Randka była zgodna z zainteresowaniami czyli palmiarnia i konie. Ilona się uśmiecha, sprawy idą do przodu. Chyba ktoś im musi powiedzieć wreszcie, że są parą, bo sami raczej do tego nie dojdą…
Za tydzień: wymarzone randki.

Rolnik szuka żony, odcinek 9/6

No to po kolei.
1. W związku z tym, że tak naprawdę były tylko dwa wybory, produkcja musiała u pozostałych też się na czymś skupić.
2. U Jakuba, który wybrał już w połowie programu skupiono się na niewątpliwej przemianie duchowej jaką przeszedł. Jakub świadomie zwalnia tempo rozwijania się znajomości. Wolni wolniej ale pewniej.
3. U Seweryna, który wybrał już na początku programu skupiono się na Marlenie i jej relacjach. Oboje szczęśliwi, trzymają się za ręce i snują plany. Jak jest obecnie można sprawdzić w necie.
4. U Sławka dziewczyny ciągle podkreślały jak im było fajnie i dobrze. Sławek wybrał po myśli rodziny czyli Marta. Decyzję oznajmił szybko i konkretnie. Podczas odjazdu, nietypowo, Wiolettę i Gosię żegnali rodzice Sławka. Sławek zabrał bowiem Martę na stronę aby mogli pobyć chwilę sami, co mogli obejrzeć wszyscy widzowie.
5. U Adriana zaczęło się od pakowania i było tak nerwowo, że wydawać by się mogło iż nikogo nie wybierze. I tak by mogło być gdyby nie to, że po grillu długo rozmawiał z Iloną, której wreszcie, po wielu odcinkach narzekań udało się znaleźć kluczyk do wnętrza rolnika. I w ten oto sposób na ostatniej prostej Ilona wyszła na prowadzenie i wygrała, bowiem Adrian wybrał właśnie ją. Nie wiadomo czy to było po myśli Ilony, bo entuzjazmu raczej nie było, a kiedy Adrian ją przytulił to pytanie „tak mi dziękujesz?” zabrzmiało bardziej jak pretensja. Adrian cały czas podkreślał, że jego głównym priorytetem było aby wszystkie panie były równo traktowane i wyjechały zadowolone. Denerwował się więc bardzo, aż Ilona na końcu powiedziała mu, żeby ochłonął, bo przecież nie muszą się od razu hajtać. Słabo to wróży na przyszłość…
6. Wszystkie odrzucone kandydatki zachowały się grzecznie i elegancko.
7. Nie, Waldemara nie pokazano.
8. Za tydzień: rewizyty.

Rolnik szuka żony, odcinek 8/6

No to po kolei.
1. Ludzie mówią, że ta edycja jest najnudniejsza. Na pewno jest najszybsza. Połowa programu a zostały zaledwie dwa wybory. Chociaż Marlena nadal uważa, że nie została wybrana i w kółko pyta kiedy ma się pakować.
2. Zaskakuje jak bardzo panie są niecierpliwe. Nie chcą być równo traktowane. Nie chcą czekać w niepewności, chcą widzieć jakiś znak. Albo spakować się wcześniej i wyjechać.
3. Charakterystyczne jest, że kiedy rolnik jedzie na randkę z jedną z kandydatek, pozostałe dwie siedzą w domu i odchodzą od zmysłów nakręcając się wzajemnie. Być może trzeba robić tak jak Kuba – zamiast trzech pań zaprosić dwie. Wtedy podczas randki zostaje w domu tylko jedna kandydatka i nie ma tej podejrzliwości.
4. Agata na randce z Adrianem (leżing w polu) uciekła się do sprawdzonego rozwiązania czyli kontaktu fizycznego. Dotyk, gesty. I cisza. Chyba to działa. Pozostałe dwie kandydatki siedzą same w domu i oczywiście knują.
5. Anna zabrała Kubę do parku linowego wiedząc, że cierpi na lęk wysokości. Mam wrażenie, że ona go testuje ile wytrzyma zanim coś trzaśnie.
6. Seweryn z Marleną wybrali się nad jezioro. Seweryn jakby zaczynał się wycofywać. Marlena powtarza „jeśli będę”, „jeśli zostanę”, „jeśli mnie wybierze”, a Seweryn milczy.
7. Podczas spotkań ze znajomymi najlepiej się odnalazła Ania.
8. U Sławka prawie cała rodzina wskazała na Gosię. Sławek nadal nie ma faworytki.
9. Jeśli spotkanie ze znajomymi ma pomóc w wyborze, to u Adriana było wprost przeciwnie. Nie interesował się żadną, na koniec zauroczył Agatą, a znajomi ją odradzają…
10. Jest kolosalna różnica w spotkaniach z rodzinami jeśli jest jedna kandydatką albo jest kilka kandydatek.
Za tydzień: wybory.