Menu

Rolnik szuka żony odcinek 09/4

20 listopada 2017 - Bez kategorii
Rolnik szuka żony odcinek 09/4

No to po kolei, ponownie filmy:

1. Karol, czyli Kac Vegas. No i wszystko zmierzało do szczęśliwego finału, w którym Karol miał wybrać Sarę, a tu nagle… Nagle znaleźliśmy się w środku filmu Kac Vegas. Przepity Karol siedział przy stole w towarzystwie obrażonej Sary, a wokół była Arktyka. Okazało się, że poprzedniej nocy, podczas wizyty krewnych i znajomych, Karol dał ostro w palnik, po czym w domu przewrócił swoją murowaną kandydatkę Sarę. Sara uderzyła się w głowę i według słów samej poszkodowanej „obcy ludzie musieli mnie w środku nocy wieść do szpitala, a Karol w tym czasie poszedł spać”. To skreśliło Karola w jej oczach jako potencjalnego męża i ojca. Cóż, nie wiemy jak bardzo Karol dał w palnik, być może jedyne co był w stanie zrobić to pójść spać. W każdym razie pretensje Sary, jakby ją zabił, skreśliły ją w jego oczach. Sara nie dała mu szansy poprawy, a Karol był na tyle fair, że nie zdecydował się na wybór innej dziewczyny. Odrzucił wszystkie trzy, co musiało być sporym zaskoczeniem dla osób, które nie korzystają z internetu. Rozstanie miało miejsce w sposób przyjazny. Najbardziej przyjazny był pomiędzy Sarą i Justyną. Widać było, że dziewczyny sobie pogadały i zawiązały sojusz. Podobno nawet na dyskoteki chodzą teraz razem. A Karol? Karol zamierza udać się na jagody. Konkretnie – do jednej takiej Jagody ze Skype’a.

2. Mikołaj, czyli Kino oralnego niepokoju. Nasz podlaski Berlusconi wybrał oczywiście Teresę. Jednak jego następny ruch był dosyć zaskakujący. Otóż rzucił wszystko, zwłaszcza Teresę i… Zaczął pocieszać Jankę, że on tak naprawdę jeszcze nie wybrał, że może jeszcze on ją odwiedzi… Oj, mądry ten nasz ślimak winniczek, mądry i przebiegły. Gra on bowiem na dwa fronty, wie, że to była życiowa szansa i na wypadek, gdyby z Teresą nie wypaliło szykuje sobie plan B. Aczkolwiek nadal mam wątpliwości czy jest to człowiek zdolny do monogamii.

3. Piotr czyli 24 godziny. Do tej pory myślałem, że miłość w 24 godziny może się zdarzyć tylko w książkach Małgorzaty Musierowicz. Li i jedynie. A tu proszę – ledwo Kasia przyjechała do Piotra a już została miłością mego życia. Co prawda złośliwi twierdzą, że te 24 godziny to się zdarzyły tak gdzieś w czerwcu lub lipcu. A na pytanie „Co jest takiego w Kasi” lub „Jak nazwać to co jest między wami” można udzielić prostej i konkretnej odpowiedzi. Niemniej cieszymy się z wyboru Piotra i gratulujemy 500+. Acha, Kasia wcześniej się nie pojawiła w programie bo bała się kamer. Nie widać tego. Nic a nic. Naprawdę.

4. Gosia czyli Prosta historia. Bo w zasadzie zaskoczenia żadnego nie było, a historia zmierzała do szczęśliwego końca. To powinien być podręcznik jak wybierać. Gosia z żelazną konsekwencją wybrała sobie dwóch sensownych kandydatów do ożenku (bądźmy poważni. Dawid był tam tylko dla jaj). Sensownych, podkreślam. A następnie przeprowadziła selekcję, choć tak Bogiem a prawdą, jeden sam się skreślił rozmową w samochodzie. Panowie! Jeśli chcecie aby konar zapłonął to czy mówicie do drewna że jest zimne? Nie. Obrabiacie je termicznie. I tyle. Małgosia wybrała młodszego Pawła i z tego co wiadomo żyją obecnie razem. Czy szczęśliwie? Rodzice Gosi na pewno. Tata Gosi zażądał pierścionka. „Nie zawiodę pana” odparł przyszły zięć. Gosia powinna napisać książkę „Sztuka wyboru”. Byłaby hitem wśród kandydatek Zbyszka. Acha, i jeszcze jedna ciekawostka. Dawid pomalował wreszcie ścianę. Tak w miarę. Twierdził, że to ambicja mu pozwoliła tak tego zostawić. Akurat. Okazało się jak sprytna jest Gosia – Dawid tam spał!!! I budząc się i zasypiając patrzył na swoją niedoróbkę malarską. Kobiecy sadyzm nie zna granic. Ale dzięki temu Dawid czegoś się nauczył. Poza tym swoją przegraną odebrał jako stratę. Być może czegoś go to nauczy. Oby.

5. Zbyszek, czyli I nie było już nikogo. Jak to jest, że do gospodarstwa Mikołaja panie pchają się drzwiami i oknami i godzą się na publiczne upokorzenia, podczas gdy równie zamożne gospodarstwo Zbyszka jest nadal puste? Czyżby naprawdę kult cargo to nie wszystko? O ile Gosia to powinien być podręcznik „jak wybierać”, to Zbyszek powinien być podręcznikiem „jak nie wybierać”. Już w trakcie programu widać było, że Iwona nie chce być wybrana. Że kompletnie odbiega od jej wyobrażeń wieś, Zbyszek, jego mama. Kiedy została wybrana, to ze Zbyszkiem stwierdzili, że nie będą kontynuować znajomości i rozstają się w przyjaźni. Więcej Iwony już nie widzieliśmy i dobrze, bo moim zdaniem Zbyszkowi należy się jakieś odszkodowanie. Za to ze Zbyszkiem pani Marta miała długą i chwytającą za serce rozmowę. Zbyszek po serii zwodów słownych „program mi dużo dał”, „jestem bardziej otwarty” i „czuję się silniejszy” niespodziewanie twardo oświadczył „będę szukał dalej”. Powodzenia, bo należy się chłopu. Ciekawa była za to prośba pani Marty, czy w tych poszukiwaniach będzie może towarzyszyć mu kamera. Nie pierwszy to raz zaskakuje nas zmiana formuły programu. A może pójść za ciosem i w ogóle odpuścić sobie etap wizyty trzech kandydatek i od razu towarzyszyć rolnikowi z kamerą w jego poszukiwaniach? Byłoby prościej i szybciej.

A za tydzień wizyty u kandydatek. Chociaż też chyba nie do końca, bo kamery pokazały Mikołaja sterczącego na balkonie i Teresę spacerującą samotnie po mieście. Może być kolejny zaskok.

(Wyświetlono 165 razy, 1 dzisiaj)

Dodaj komentarz