Menu

Rolnik szuka żony, odcinek8/5

5 listopada 2018 - Bez kategorii
Rolnik szuka żony, odcinek8/5

Poradnik
Jak w 15 krokach zrobić w konia jedną dziewczynę i kilka milionów telewidzów.
1. Na pierwszym spotkaniu z kandydatkami wpada ci w oko jedna dziewczyna.
2. Mówisz jej o tym. Ona mówi że jej też się podobasz.
3. Wymieniacie się numerami telefonów i nikomu o tym nie mówicie.
4. Wybierasz finałową trójkę kandydatek, w której oczywiście jest twoja wybranka.
5. Wracacie do domów.
6. Dzwonisz do niej i zapraszasz ją do siebie.
7. Ona przyjeżdża i spędzacie fantastyczny czas poznając się nawzajem i utwierdzając w świeżo powstałym uczuciu.
8. Czas wyjechać, zbliża się termin przyjazdu ekipy tv. Wybranka odjeżdża.
9. Przyjeżdża ekipa tv.
10. Przyjeżdżają trzy kandydatki. Razem z wybranką udajecie, że widzicie się drugi raz w życiu i że wszystkie dziewczyny mają równe szanse. Świetna zabawa, czujesz się spełnionym showmenem.
11. Jedna z dziewczyn szybko się orientuje w sytuacji i sama rezygnuje. I bardzo dobrze, jeden problem z głowy.
12. Druga dziewczyna w ogóle nie wie, że już dawno jest pozamiatane. Bardzo się stara, tyra jak wół i walczy aby zwrócić na siebie twoją uwagę. Razem ze swoją wybranką masz z niej niezłą bekę.
13. Wszystko co miłe jednak się kiedyś kończy. Nadchodzi czas wyboru. Nie dokonujesz wyboru w ostatniej możliwej chwili, kiedy obie kandydatki stoją obok siebie. Niszczysz marzenia drugiej dziewczyny w punkcie kulminacyjnym jej pobytu, czyli podczas randki z tobą.
14. Pozwalasz aby druga dziewczyna elegancko się ubrała, i uśmiechniętą, pełną największych oczekiwań zabierasz na randkę. Tam ją odtrącasz przed kamerami. UWAGA TERAZ NAJTRUDNIEJSZA CZĘŚĆ: musisz to zrobić: a) brutalnie mówiąc prosto w oczy b) zrzucając całą winę na nią c) z kompletnie niepasującego powodu, im bardziej absurdalny, tym lepiej.
15. Odwozisz zszokowaną dziewczynę do domu i możesz się w pełni cieszyć ze swoją wybranką swoim triumfem, jej obecnością i roztrwonionym zaufaniem społecznym.
GRATULACJE! Właśnie zrobiłeś w bambuko jedną dziewczynę i kilka milionów telewidzów!

Nie da się ciągnąć w tego nieskończoność. Taktyka Grzegorza, że do końca traktuje dziewczyny absolutnie równo jednak przestaje się sprawdzać. Nawet dziewczyny domagają się nawet nie tylko jakichś informacji, ale wręcz deklaracji. Grzegorz się wycofuje. Kwestia nadal otwarta. Łącznie z tym czy w ogóle z którąkolwiek zostanie. Znajomi też nie potrafili mu pomóc w wyborze.
Łukasz pokazał jak dać dziewczynie mentalnie w twarz i zachować przy tym spokój i dobre samopoczucie. I jeszcze Paulinę obciążył winą za to że ją zostawia. Mistrz! Teraz widać, że te dwa rozwody nie wzięły się znikąd. Pani Paulino, gratulacje. Raz, że mu pani nie przypier…, a dwa, że się pani z nim nie związała.
Wreszcie! Wreszcie spełniło się marzenie Małgoni! Zniknęły wszystkie kobiety tego świata i została sam na sam z Janem! A Jan jej naopowiadał tyle gładkich słów że trudno z tego wyłowić jakiś konkret. Podobno Opatrzność nad nim czuwa. Gdyby czuwała to by się nie żenił. Małgonia bardzo pilnuje Jana. Na grillu siedziała obok niego. Tańczyli razem… Pozostałe dwie panie chyba już się poddały…
W 3276 odcinku serialu M jak Marek główny bohater zabrał Joannę na randkę na grę w kosza. I znowu akcja nie posunęła się do przodu. Marek twierdzi ze decyzja należy do kobiety (!). Joanna jest kolejną osobą która mówi rolnikowi, że dziewczyny NIE CHCĄ BYĆ TRAKTOWANE JEDNAKOWO. Że chcą wiedzieć wcześniej. Wszystko wisi w powietrzu.
Krzysztof ma trudną sytuację bo został tylko z Eweliną. Ponieważ trudności wzmacniają uczucia Krzysztof – mimo lęku wysokości – poszedł z nią do parku linowego. I coś tam między nimi… Ewelina wprost mówi, że chce być jego żoną. Krzysztof oczywiście jak typowy facet tego nie dostrzega. Rodzina owszem, dostrzega i planuje ślub.
Za tydzień wybory.

Ludzie narzekają na ten program. Niesłusznie. Można się dowiedzieć z niego wielu ciekawych rzeczy. Choćby: po co mężczyzna ma ręce. Otóż przykładowo Jan ręce ma po to by wiązać na nich różaniec lub by kłaść je na tyłek obcej kobiecie. Ciekawe czy jednocześnie.
Łukasz – oczywiście, że ma prawo wybrać jedną z kandydatek. Ale jeśli wybiera ją już na samym początku wypadałoby dać znać pozostałym paniom (bywało tak wcześniej) , a nie rozbudzać w nich płonne nadzieje i dziwić się potem wybuchowym reakcjom.
Przysłowiową wisienką na torcie było to, że kiedy Paulina wychodziła targając swoją walizkę to na ganku żegnali ją Łukasz i wtulona w niego Agata patrząca na rywalkę spojrzeniem „mój ci on”. Tak upokorzyć kobietę to potrafi tylko druga kobieta.

(Wyświetlono 1 009 razy, 5 dzisiaj)

Dodaj komentarz