You are currently viewing Rolnik szuka żony, odcinek 6/8

Rolnik szuka żony, odcinek 6/8

No to po kolei.

1. Drugi dzień pobytu kandydatek i kandydatów na gospodarstwach.

2. U Kamili było bardzo ciekawie, bardzo zmiennie i bardzo nietypowo. Chociażby randki – było ich półtora. Ze strzępków zdań można było się domyśleć co się stało poprzedniego wieczora. Otóż parobki od pieczarek zażądały randek z dziedziczką fortuny. Kamila poczuła się niezręcznie i niekomfortowo. No jak to tak? Przecież żaba dostaje całusa od księżniczki na koniec bajki a nie na początku! Trochę niekonsekwentnie Kamila twierdziła najpierw – że chłopacy napierają w sprawie randek a po chwili mówiła, że to oni powinni wyjść z inicjatywą a nie ona. Nasza rolniczka udowodniła słuszność twierdzenia „kobieta zmienną jest”. Gdy była sama przed kamerami to wzburzona z łezką w oku opowiadała jak to chłopaki wywierają na nią randkową presję. Zupełnie jakby myśleli sobie, że są w programie randkowym. Kiedy siedzieli w czwórkę – była wesoła i zadowolona. Natomiast kiedy jechała na randkę stosowała bardzo ciekawą technikę. Na pierwszą randkę zabrała Adama. Podróż była jednym wielkim gwałtownym atakiem na niego, aż zaskoczony kandydat nie wiedział jak się bronić. Nic więc dziwnego, że kiedy wrócili z randki, Adam miał tak zwarzony humor, że aż pozostali kandydaci to zauważyli. Na drugą randkę pojechał Tomek. Odcinek urwał się w momencie kiedy jechali Mercedesem Kamili, ale można było zauważyć kilka rzeczy. Owszem, Kamila też była wobec niego dość napastliwa, ale o ile w rozmowie z Adamem było „to wy mnie wczoraj zaatakowaliście” to w rozmowie z Tomkiem było „to oni we dwóch mnie wczoraj zaatakowali, a co ty o tym myślisz”. Na dodatek Kamila specjalnie przebrała się na randkę z Tomkiem (z Adamem nie) i o wiele częściej poprawiała włosy w czasie rozmowy podczas jazdy. Wygląda na to, że akcje Tomka idą w górę, pytanie tylko czy nie pogrzebał swoich szans ubiorem na randkę. Kamila przykłada do wyglądu zewnętrznego ogromną wagę.

3. American country girl Justyna nie poczuła się polish country girl. Kowbojskie kozaczki i sportowe auto okazały się niewystarczające. Kolejny dzień u Kamila pokazał kolejną rzecz, w której „nie czuje się” Justyna. Kamil wybrał ją wzrokowo, ale ta jego kandydatka faktycznie… Dzieci nie, czytanie nie, gotowanie nie. Do Justyny dotarło, że na wsi jest – uwaga! – praca!! Poprosiła Kamila o rozmowę podczas której wyznała, że ona tych dzieci to w ogóle nie chce, że wieś pamięta zupełnie inaczej. No i standard, że ona nadal potrzebuje dużo czasu żeby się otworzyć (czyli żeby to Kamil rzucił wieś i pojechał do niej a nie ona do niego) i że zasługuje na lepszą dziewczynę (elegancka forma powiedzenia rolnikowi, że u niego jest ch*jowo). Justyna spakowała się i pojechała do domu, a Kamil zaprosił dziewczyny na mycie sprzętu rolniczego. Tego nowego. Bowiem co bystrzejsi wypatrzyli, że w porównaniu z wizytówką park maszynowy mu się mocno powiększył o nowy sprzęt. W każdym razie wiedzcie, że jeśli ktoś na wsi puści wodę z węża to kończy się wspólnym zbiorowym polewaniem.

4. Mieliśmy już przypadki, kiedy to kandydaci jechali do rolnika, ale tak naprawdę mieli na wszystko wywalone i nie brali udziału w programie (ot, choćby Justyna z punktu wyżej). Stanisław jest jednak pierwszym rolnikiem, który występuje w tym programie, ale nie bierze w nim udziału. Nic się nie dzieje, niczego nie widzi, niczego nie czuje, randki nie są niczym ważnym… Okazało się, że wieczorem poprzedniego dnie Stanisław wraz z rodzinę odbyli długą i fajną rozmowę z dziewczynami w altance. Nagrań – brak. Stanisław zaprosił Olę na randkę. Dziewczyny: „a my co, mamy się zająć sobą?” „Tak”. Stanisław z Olą zasiedli d stolika w pięknych okolicznościach i zaczęli rozmowę o… Siatkówce. Potem jednak się rozkręcili i paradoksalnie ich randka, taka na luzie, była najbardziej udaną w całym programie. Kiedy wrócili z randki pozostałe kandydatki zapytali ich jak było. „Pogadaliśmy, pośmialiśmy się, jak zwykle” wyjaśnił Stanisław i z ulgą wyciągnął się na ławce. Jeszcze tylko kilka dni. Dziewczyny wyjadą, kamery wyjadą, wszyscy sobie pójdą i znowu będzie spokój, znowu będzie można być sobą….

5. W obozie pracy przymusowej u Elżbiety pękła tradycyjna męska solidarność. Panowie się podzieli na dwa obozy. W jednym jest Marek, w drugim Ryszard i Stanisław. Randek nie było. No co wy? W kolonii karnej randki? „Do pracy!” tak brzmią ulubione słowa komendantki Eli. Początek dnia mile ją zaskoczył bo panowie zaproponowali, że sami pójdą się czymś zająć. Jeżeli za tym krył się jakiś tajny plan uknucia planu co robić, to się nie udał. Marek bowiem nie poszedł i kiedy Ryszard ze Stanisławem oliwili drzwi to Marek siedział sobie z komendantką na tarasie. Potem była praca, praca i praca, podczas której Stanisław błysnął zmysłem dekoratorskim, Ryszard humorem koszarowym, a Marek dostąpił zaszczytu gotowania dżemu razem z panią komendant. Oczywiście wszyscy robili wszystko źle i Elżbieta cały czas strofowała „chłopców”,a le robiła z triumfem w głosie. Bo na razie to ona jest górą, gdyż osadzeni w obozie nie tworzą jednolitego frontu i dają się rozgrywać. Winien jest za to Marek, który o komendantki czuje się coraz swobodniej. Warto zwrócić uwagę jak siada. Zawsze koło pani komendant i kładzie rękę za jej plecy, na oparcie jej fotela. „To moje” mówi gestem. Zobaczymy. Elżbieta psychicznie przygotowuje się randek z osadzonymi, ale musi najpierw jeszcze przemyśleć, czy chce zmieniać swoje życie wiążąc się z kimś, kto mógł np odmówić pracy cały dzień.

6. Co tam dziewczyny? spytał Krzysztof i dostał trzy odpowiedzi. U Swietłany po staremu, u Kasi po nowemu, a u Bogusi dobrze. Był to tylko wstęp do dramatu, który na szczęście nie wybuchł z całą mocą. tu też jest podział wśród kandydatek. Bogusia kontra Swietłana i Kasia. Dwie ostatnie zarzucają dwojgu pierwszym hipokryzję, a Bogusi na dokładkę dwulicowość. Z ich wypowiedzi wynika, że Krzysztof już na samym początku wybrał Bogusię, spędza z nią masę czasu sam na sam, chadzali we dwójkę na nocne spacery. I Swieta i Kasia poczuły się jak piąte koło u wozu. Krzysztof jednak miał inny plan. Wbrew temu co było widać i słychać twierdził, że piłka jest w grze, że jeszcze niczego nie zdecydował. Miał zapewne w planach zaprosić pierwszego dnia na randkę Swietę, drugiego Kasię, trzeciego Bogusię i na końcu oznajmić, że wybiera Bogusię. Tak nie będzie, bowiem wszystko runęło jak zamek z piasku, a przyczyną tego była randka ze Swietłaną. Owszem, Krzysztof zabrał ją na rower wodny, tam jej podziękował za udział w programie, Swieta ładnie to przyjęła, wróciła do domu i zaczęła się pakować. To był kolejny cios dla Kasi dla i tak już mocno psychicznie zdołowanej Katarzyny. Przejażdżka rowerem wodnym Krzysztofa i Bogusi, kiedy ona została sama w domu, była kroplą, która przelała czarę goryczy. Kasia poszła na pomost i łamiącym głosem oznajmiła, że pakuje walizki. Dodała jeszcze kilka zdań od siebie. Przed kamerą zarzuciła Krzysztofowi, że nawet z nią i Swietłaną nie próbował nawiązać jakiegokolwiek kontaktu, ba, nawet porozmawiać. „Kiedy Bogusia zapraszała go na spacer, powinien odmówić i powiedzieć, że ma przecież jeszcze dwie inne kandydatki, a on szedł” żaliła się Kasia. No powinien odmówić. Źle to wszystko Krzysztof rozegrał. W każdym razie wybór się dokonał sam i został z Bogusią.

7. W następnym odcinku: to samo tylko bardziej.

(Wyświetlono 4 068 razy, 1 dzisiaj)

Marcin Brixen

Jestem z Poznania, jestem inżynierem.

Ten post ma 6 komentarzy

  1. kecic14967
    Ej, no! Kamila na randkę z Adamem też się przebrała! Prasowała w końcu spódniczkę. I miała inną bluzkę, jak mogłeś przeoczyć taki ważny fakt! A Stanisława mam wrażenie, że strasznie stresują kamery i w rzeczywistości jest dużo inny… wystarczy spojrzeć na jego instagrama….
    1. Marcin Brixen
      Nie zauważyłem – jeśli tak było to przepraszam.
  2. IM
    uśmiałam sie, super:)
    1. Iga
      Ad. 4. Moim zdaniem Stanisław to bardzo inteligentny koleś, który rozegrał ten program na swoich zasadach. Chciał kogoś poznać, ale uczestniczyć w tym tak jak on chce. A dziewczyny widać, że zostały wtajemniczone i także podjęły tę grę. Produkcja zapewne szału dostawała na niego, że on nic nie wie itd. A on robił co chciał. I wszystko odbywało się poza kamerami. A przy kamerach gadka o niczym. Sam przecież 2 odcinki temu, siedząc na trawie z dziewczynami mówi, że idzie popierdzielić do kamery. I sądzę też, że na koniec pobytu oznajmi, że nikogo nie wybiera, a w rzeczywistości będzie inaczej. Bo po prostu nie będzie chciał uczestniczyć w tym weekendzie na wyjeździe z kamerami. Obstawiam, że jego wybranką jest Ola.
      1. Marcin Brixen
        Mam podobne odczucia. Dziś następny wpis, coś o tym wspomnę.
    2. Marcin Brixen
      Dziękuję i pozdrawiam

Leave a Reply