You are currently viewing Rolnik szuka żony, odcinek 8/8

Rolnik szuka żony, odcinek 8/8

No to po kolei

1. Dzisiaj do rolników przyszli z wizytą krewni i znajomi. Ale nie do wszystkich. U Stanisława nie było oni grilla, ani rodziny, ani znajomych. Zaskoczeni?

2. Małe odniesienie do poprzedniego podsumowania w sprawie Krzysztofa. Nie chodzi o to, że Krzysztof wybrał jedną osobę z trzech, bo po to rolnicy idą do tego programu. Chodzi o sposób w jaki Krzysztof to zrobił. Prawidłowe ścieżki są dwie. Pierwsza to randki z trzema kandydatkami po kolei, traktowanie wszystkich trzech pań RÓWNO i finalny wybór na końcu. Druga – to wybór kandydatki już na samym początku lub w trakcie pobytu. Taka sytuacja pojawiła się zarówno u Kamila jak i u Krzysztofa. O ile jednak Kamil rozegrał ją koncertowo (nie brał Izy na jej randkę, podziękował jej, pocieszał ją i JAK NAJSZYBCIEJ odesłał z gospodarstwa) o tyle sposób,w jaki to zrobił Krzysztof powinien trafić do poradnika „jak nie robić”. A co zrobił? Wybrał sobie jedną z pań, po czym nie powiedział o tym pozostałym kandydatkom. Wręcz przeciwnie, z wybranką wszedł na wyższy stopień zażyłości (spacery, rowerki, całusy) zostawiwszy dwie pozostałe panie same sobie. Tak się nie robi. I to nie jest kwestia regulaminu. To jest kwestia uczciwości i wychowania.

3. Krzysztof jeszcze raz. Ponieważ wybór u niego zrobił się sam, oglądamy pokaz sielskiego życia we dwoje. Krzysztof poczuł zew i wszedł na ścieżkę „typowego seniora w rolniku”. Coraz bardziej nasilają się objawy zespołu niespokojnych rąk, które wędrują w ulice nóg kandydatki. WW fizycznej stronie tego związku to Krzysztof jest stroną atakującą, a Bogusia pozwala mu na mniej lub więcej. Na grillu pojawili się goście, którym Krzysztof przedstawił swoją wybrankę. Goście uznali Bogusię za sympatyczną, skromną i fajną osobę, czym dali odpór złośliwościom głoszonym przez dwie pozostałe kandydatki. Goście stwierdzili też, że widać, że Krzysztof jest zakochany. No pewnie, że widać. Krzysztof już planuje kiedy Bogusia się do niego sprowadzi. Bogusia milczy i rwie liście z gałązki.

4. Stanisław. Ludzie twierdzą, że u niego nuda i nic się dzieje. A to nieprawda. Trzeba włożyć dużo wysiłku, żeby się nic nie działo. Warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze, celem Stanisława nie jest znalezienie w programie dziewczyny. To widać z jego podejścia do dziewczyn i ogólnego zaangażowania w program. Po co więc poszedł? W internecie krąży wersja, że aby odegrać się na byłej dziewczynie, która ponoć do niego wróciła po programie. Po drugie, o tym, że nic z tego nie będzie wie już chyba nawet produkcja, która wątek Stanisława tnie do niezbędnego minimum. Nawet grilla u niego nie było. Po trzecie, Stanisław albo dokładnie przeanalizował umowę albo go ktoś przeszkolił przed udziałem w programie. Mówi i robi dokładnie tyle ile trzeba, żeby produkcja nie mogła się przyczepić. Jego teksty w każdym odcinku są takie same. On nie wie, zastanawia się, czas pokaże, prawie, yhm, no i tak dalej. Po czwarte, u Stanisława praktycznie nie ma pracy. Dziewczyny albo siedzą, albo leżą, albo się bawią czymś z „rolnikiem” albo rozmawiają o niczym. Na samym początku kandydatki uzbierały po skrzynce cebuli i zamiotły kawałek hali (tym samym punkt umowy „praca na gospodarstwie” został odfajkowany). Po piąte, rodzina Stanisława praktycznie nie istnieje w programie. Nie pamiętam już nawet czy w ogóle kiedykolwiek ich pokazano. A są tam przecież, bo któraś z kandydatek wspominała, że kiedyś wieczorem poza kamerami porozmawiali sobie całą rodziną. Jaki był efekt tych rozmów? Być może taki, że po szóste zachowanie kandydatek jest idealnie dopasowane do zachowania Stanisława. Relaks, luz i chillout. Żadnej walki, spiny, konkurencji, żadnej próby wyjścia poza tę farsę, którą oglądamy. Żadnego śladu nerwowej atmosfery i walki jak u Krzysztofa. Wszyscy leżą i czekają, aż wreszcie minie te kilka dni i będzie można jechać wreszcie do domu. Dzisiaj u Stanisława trzecia i ostatnia randka. Emocje na poziomie obserwowania rosnącej trawy. Jedzą, piją, filozują. Zniechęcenie i apatia.

5. Kamila. Osoby z produkcji udzieliły niedawno wywiadu, w którym poinformowano publiczność, że Kamila wcale nie jest taka jaka się telewidzom wydaje. Po prostu pokazano fragmenty, w których coś się działo, a że wtedy Kamila była szorstka – tak wyszło. Wyszło, że mamy zupełnie przeciwieństwo Stanisława – dwóch pozostałych kandydatów ostro walczy o tytuł pracownika miesiąca a randki bardziej przypominają przykre poinformowanie, że w tym miesiącu premii nie będzie. Pracownicy dostali za zadanie przygotowanie na grilla potrawy z pieczarek. Ucieszyli się, bo wreszcie pojawiła się szansa, że coś zjedzą. Rolniczka zorientowała się, że wybór za pasem, a kandydaci nie wykazują chęci na nadgodziny na gospodarstwie. Zabrała więc Adama a potem Tomka na wyjazd motywacyjny rowerem do lasu. Niestety, wszystko idzie źle. Rolniczka szuka kogoś dobrego, ale ci są za dobrzy. I tak dalej. Podczas grilla wszystko szło dobrze. W pewnym momencie Kamila odesłała chłopaków po przygotowane potrawy i zaczęła się dyskusja przy stole, którego wybrać. Zdecydowana większość wskazała na Tomka. Za Adamem był chyba jedynie tata Kamili. Decyzja więc podjęta, tym bardziej, że sama Kamila mówi, że Tomek ma u niej większe szanse.

6. Elżbieta. Komendantka obozu pracy spojrzała na kalendarz i zrobiła się nerwowa. Trzeba by kogoś wybrać. To oznacza, że będzie znowu o jednego pracownika mniej. Wzięła na randkę Marka i zarzuciła mu, że ona go faworytem uczyniła, a on jej proponuje, by wybrała Stanisława. Więc komendantka już chciała odesłać go do domu bo nie wykazuje zaangażowania. Marek się zaczął z nią kłócić, że ona w ogóle się nim nie interesowała i tak im mijał czas na wzajemnych pretensjach. Marek uparcie dążył do kontaktu fizycznego i wreszcie mu się udało: wzięli się z komendantką za rękę. Ponieważ zostało trochę czasu przed grillem to komendantka zagoniła osadzonych do roboty. Dostali dwie kosiarki i zaczęli kosić rachityczny zagon pola, który naprawdę nie da się nazwać trawnikiem. Ela nawet przy stole dyrygowała gdzie kto ma usiąść co wskazuje na apodyktyczny rys charakteru. Decyzja chyba została już podjęta. Oczami. Rodzina też potwierdza wybór Eli. Oczami. Marek jest przystojny i pasuje idealnie. No i łobuz…

7. U Kamila młodzi się wybrali na kajaczek, potem składali grilla, a na koniec na grilla wpadła rodzina. Było miło i sympatycznie. Joanna oświadczyła, że od zaraz mogłaby zamieszkać u Kamila, co nie jest oczywiste dla niektórych osób startujących w poprzednich edycjach. Rodzina zgodnie pochwala wybór Kamila.

8. Za tydzień: wybory.

9. Na wiosnę: kolejna edycja Rolnika. Ogłaszają nabór dla kandydatów. W tej edycji był zaledwie jeden prawdziwy rolnik, to strach pomyśleć kto się zgłosi do następnej. Być może skrzynka pelargonii na balkonie wystarczy.

(Wyświetlono 5 088 razy, 1 dzisiaj)

Marcin Brixen

Jestem z Poznania, jestem inżynierem.

Leave a Reply