You are currently viewing Dzielenie ludzi na legalnych i nielegalnych

Dzielenie ludzi na legalnych i nielegalnych

Hiobowscy siedzieli sobie spokojnie przy obiedzie, gdy nagle do kuchni wpadła mama Łukaszka. Zdyszana jak po długim biegu sapała:
– Wy tu sobie spokojnie siedzicie i jecie, a tam ludzi wyrzucają!
I tu się srogo rozczarowała bowiem nikt nie spytał o co chodzi.
– Moglibyście chociaż się spytać o co chodzi! – tupnęła nogą mama Łukaszka.
– Ależ wiemy – odparł ze spokojem dziadek Łukaszka. – Chodzi o migrantów na granicy Polski z Białorusią…
– No właśnie, że nie! – wykrzyknęła mama Łukaszka. – Tym razem wy hipokryci nie mówię o ludziach, którzy walczą o przedostanie się gdzieś daleko od nas. To dzieje się na naszym osiedlu!
Hiobowscy osłupieli.
– Jak to? – babcia Łukaszka była kompletnie zaskoczona,
– Tak to! – triumfowała mama. – Ha, zatkało was? Tak, to już jest u nas! To już dzieje się tu! To tu, na naszym osiedlu dochodzi do tak haniebnych czynów jak segregacja ludzi! Ludzi się dzieli na legalnych i nielegalnych jak jakiś towar w sklepie! Albo jak w czasie drugiej wojny! Skandal! Hańba! Rasizm! Nikt nie jest nielegalny!
– Ale co się właściwie dzieje? Łukaszek wyjrzał przez okno. – Nic nie widzę!
– Stąd tego nie widać, bo to koło pętli tramwajowej. A dzieją się rzeczy straszne! Umundurowani funkcjonariusze stosują bezpośrednią przemoc wobec kobiet! Wobec dzieci! Ludzie, których jedyną winą jest to że przybyli tutaj, są przewracani, popychani, szarpani! Masowo stosuje się push backi! Całe grupy ludzi są wypychane w krzaki, na łąki, na trawniki! Takie rzeczy w dwudziestym pierwszym wieku w Europie! W katolickim kraju! Podchodzi takie ośmioletnie ecce homo z kwiatkiem w ręku, a mordercy w mundurach brutalnie odpychają!
– Moment, zaraz – zamachała rękami siostra Łukaszka. – A gdzie ci ludzie próbują się dostać? Do Polski?
– Przecież są w Polsce – dziadek stuknął się w czoło i wyrzucił siostrę za drzwi.
– Pewno chcą się dostać do Niemiec – wzruszył ramionami tata Łukaszka.
– Do Anglii? – próbował Łukaszek.
– Do Francji? – próbowała zgadnąć babcia.
– Do Hiszpanii? – pytał dziadek.
Mama Łukaszka podejrzanie zamilkła. Wreszcie bąknęła niezręcznie:
– Do kina.

(Wyświetlono 332 razy, 1 dzisiaj)

Marcin Brixen

Jestem z Poznania, jestem inżynierem.

Leave a Reply