Nie aresztuje się tańczących włamywaczy

Czas między Świętami Bożego Narodzenia a Sylwestrem jest pełen złudnego rozprężenia. Część społeczeństwa rozleniwiona zdobyczą socjalną w postaci urlopu nie zdaje sobie sprawy, że ludzie w tym czasie pracują – do momentu ujrzenia ich przy pracy.
Tak też się stało z dozorczynią bloku, w którym mieszkali Hiobowscy, panią Sitko. W senne grudniowe przedpołudnie zeszła do piwnicy i ujrzała trzech mężczyzn podczas pracy.
Pracowali nad kłódką do drzwi jednej z piwnic.
Pani Sitko zachowała się bardzo przytomnie. Nie krzyczała bezsensownie, nie próbowała wymierzać sprawiedliwości na własną rękę, tylko wycofała się przed blok. Tam sięgnęła przed telefon i połączyła się z policją. Nie opowiadała oczywiście o włamaniu do piwnicy, bo wtedy nikt by nie przyjechał na interwencję. W zamian opowiedziała, że widziała w piwnicy grupę mężczyzn bez maseczek na twarzy.
Patrol był po ośmiu minutach. Mieszany. Oczywiście pan policjant i pani policjantka nie kryli irytacji, że groźni antymaseczkowcy okazali się banalnymi złodziejami. Ale prawo jest prawem i musieli ich aresztować. Sytuacja zaczęła się przeciągać, zeszli się ludzie, w tym i Hiobowscy.
– Nie możecie! – krzyknął pierwszy włamywacz. – A Konstytucja? W Konstytucji nie ma nic o piwnicach!
Drugi złodziej zażądał aby policjanci podali mu wszystkie swoje dane identyfikacyjne.
A trzeci złodziej odstawił worek z łupem, wyjął telefon komórkowy i włączył na nim jakąś skoczną muzyczkę. I wszyscy trzej włamywacze zaczęli pląsać.
Policjanci, zrezygnowani, zawrócili do radiowozu.
– O co chodzi? – zapytał tata Łukaszka.
– No jak możemy aresztować kogoś tańczącego? – spytał z irytacją policjant. – Taniec to radość, ruch, życie, wyrażanie siebie, wolność, kreacja. Osoba, która tańczy, jest dobra, jest miła, walczy z systemem, czy ja komuś takiemu mogę założyć kajdanki?
– Ja chyba śnię – wyjąkała pani Sitko. – Wiele rzeczy już widziałam, i chyba nie może być już gorzej.
– Może – odparł uprzejmie Łukaszek, i wskazał panią policjantkę, która kiwała butem i klaskała tańczącym do taktu.

Rolnik szuka żony, odcinek 13/7, świąteczny

No to po kolei.
1. Odcinek świąteczny w czasach pandemii polegał na tym, że prowadząca odwiedziła rolników w ich środowisku naturalnym.
2. Mizerię tej edycji potwierdza to, że trzeba było sięgać po rolników z innej edycji. Ale czyż wszyscy rolnicy to nie jedna rodzina?
3. Rolnicy przekazywali prezenty dla fundacji „Zdążyć z pomocą” na ręce prowadzącej.
4. Paweł. Bez zmian. Sielanka, wszystko dobrze. Pokazano też córeczkę Marty. Snują plany na przyszłość, przeprowadzka do Pawła. Razem z prowadzącą pojechali kabrioletem ściąć choinkę.
5. Magdalena. Ach. Ona jest ciepła, on jest ciepły i potrafi zadbać o nią. Przeznaczenie i tak dalej. Wspólna choinka, magia świąt. Magda już mieszka u Kuby. Prowadząca zadała to pytanie – jak to, miał być kandydat przeprowadzający się rolniczki, a tu odwrotnie? A bo to można planować, zaśmiała się Magda. Kuba jasno postawił sytuację i tyle. No. Największe marzenie na przyszły rok? Kuba milczał, a Magda powiedziała że wytrwać w związku.
6. Mikołaj. Momencik, zaraz, jaki Mikołaj??? Ano ten z 4 edycji, który szukał szczęścia w programie a znalazł za płotem u sąsiadki, którą znał całe życie. Marta mówiła o szacunku i miłości. Mikołaj – że Marta świetnie odnalazła się w pracy w winnicy. A poza tym wspólne herbaty i rozmowy.
7. Piotr. Jaki Piotr??? Ano ten też z 4 edycji. Nadal mieszka z Kasią i mają synka Aleksa. Jak sam mówi – stał się bardziej rodzinny. A Kasia to potwierdza. Takiego, rodzinnego życia chciała.
8. Gosia, ponownie edycja nr 4. Spotkanie przez internet. Mają z Pawłem drugie dziecko, córeczkę.
9. Jeszcze jedna para – Katarzyna i Dawid – para „poboczna” z edycji nr 3. Poznali się jakby na uboczu programu, było kandydatami rolników, po prostu wracali z nagrań wspólnie i skończyło się zauroczeniem, związkiem i obecnie mają dziecko.
10. Seweryn (edycja 6) i Magda. Kolejne spotkanie przez internet. No to jak, zdradźcie plotki na wasz temat. Chyba będzie ślub.
11. Marek – edycja 3 – i jego partnerka Julia. Żyją razem, mają synka, który ich bardzo zmienił i scementował ich związek. Nie było dorosłego syna Marka, który w tamtej edycji grał bardzo ważną rolę
12. No Bardowscy musieli być. Grzegorz i Ania budują nowy dom.
13. Nie było Roberta z drugiej edycji.
14. Na końcu prowadzącą zawiozła prezenty do fundacji. Dostaliśmy życzenia, ale nie było zaproszenia do kolejnej edycji. I to by było na tyle.

To uczucie ulgi

Łukaszek wraz z tatą wracali z kolejnych ostatnich zakupów przedświątecznych. Szli pieszo. Nie wzięli samochodu nie z obawy przed coraz bardziej agresywnymi bojówkami cyklistów, którzy z zemsty za to, że nigdy nie będzie ich stać na auto niszczyli cudze pojazdy. Prawa była o wiele bardziej prozaiczna. Samochodów było tak dużo, że nie było gdzie zaparkować.
Szli zatem z autobusu wraz z grupą ludzi, przez osiedle i kiedy dotarli pod swój blok ujrzeli przedziwną scenę.
Oto ich dozorczyni, pani Sitko, wraz ze swoim mężem wynosili do śmietnika jakieś krwawe resztki. Tak przy tym rozmawiali:
– …cieszę się, że się wreszcie zdecydowałaś.
– Decyzja była nasza wspólna.
– No tak, ale wiesz, trudno było się przełamać, bo to jednak… No wiesz…
– Wiem. Krew i to wszystko…
– Bałem się, że się załamiesz po pierwszym ciosie.
– Daj spokój, wszyscy to robią, jak sobie wyobrażałeś dalsze życie z nim pod jednym dachem?
– Dobrze, że już po wszystkim.
– Tak, tego uczucia ulgi nie da po prostu opisać.
– Brawo! – mama Wiktymiusza wyprzedziła Łukaszka i jego tatę, po czym poklepała panią Sitko po ramieniu. – Cieszy mnie, że zdecydowała się pani na aborcję!
Pani Sitko osłupiała.
– Jaką aborcję???
– No tą tutaj, co pani za szczątki tu wynosi? Nie płód aby? Spokojnie, ja nikomu nie powiem – uśmiechnęła się mama Wiktymiusza i gestem zachęciła wszystkich by podeszli bliżej. – Patrzcie ! ta oto dzielna kobieta w tym opresyjnym państwie usunęła płód…
– To nie jest płód – wyjąkał przerażony pani Sitko.
– A co, może dziecko? – rzucił jakiś zirytowany młody człowiek. – Nauka, słyszy pan, nauka niezmienna od tysięcy lat stwierdziła niedawno, że człowiekiem się jest od dwunastu tygodni po urodzeniu. Chyba nie będzie pan podważał nauki?
– Dziecko to też nie jest – powiedziała słabo pani Sitko.
– A co?
– Karp.
Wybuchła potworna awantura.
– Potwory! Mordercy! Polak musi, no po prostu musi dręczyć zwierzęta! Skopać chomika! Powiesić kota! Trzymać psa na krótkim łańcuchu! Trzymać norki w obozach! Bo zwierzę nie ma żadnych praw! Można je męczyć, torturować, zabić! Tylko Polak czerpie z tego radość i satysfakcję! – darła się jakaś pani z opakowaniem foie gras w siatce.
– To wszystko wina kościoła katolickiego – utrzymywał jakiś poważny pan. – Mamy tu modelowy przykład krwawego, ludycznego podejścia do wiary. Taka kombinacja polskiej duszy, watykańskiej narracji i pogańskiego zabobonu. Bóg się rodzi, więc jak Polak musi uczcić to wydarzenie? Krwawym zmasakrowaniem żywego stworzenia. I pomyśleć, że mamy Europę i dwudziesty pierwszy wiek! We Francji, proszę państwa, cywilizowani ludzie jedzą homary. A my nie.
– Przecież to żywa istota – zalała się łzami mama Wiktymiusza. – Dlaczego państwo to zrobili?
Pan Sitko podrapał się po brodzie i odparł prostodusznie:
– Chcieliśmy odzyskać miejsce w wannie.

Rolnik szuka żony, odcinek 12/7, finał

No to po kolei.
1. A zatem dziś mieliśmy grande finale siódmej edycji, przez wielu określanej jako najsłabsza. Zobaczymy ile osób będzie go oglądać pomimo tego, że TVP starało się maksymalnie skołować widzów dwukrotnie zmieniając godzinę emisji. Być może chodziło o to, by jak najmniej osób widziało ten odcinek, gdzie mamy raptem jeden związek pełnoprawny i jeden dosztukowany.
2. Rolnik szuka żony, czyli Paweł. Tam faktycznie poszło tak jak trzeba, chociaż niewiele brakowało, aby skończyło się fiaskiem. Na razie jest sukces i nawet dwie pozostałe kandydatki życzą im szczęścia. Plany na przyszłość na razie ostrożne, ale może przez to realne.
3. Kosmetyczka szuka rolnika, czyli Magda. No i program zrobił się zupełnie na opak. Szczęśliwy wybranek miał się przeprowadzić do niej na gospodarstwo, tak? Tymczasem ani Magda nie pracuje na gospodarstwie (no, okazyjnie pomaga) a i jak przyszło co do czego to sama przeprowadziła się do kandydata. Pardon, planuje przeprowadzkę, chociaż internet twierdzi co innego. Jaki więc sens miało np zapraszanie barmana z Sopotu? Mieliśmy pojedynek – trójka kandydatów vs Magda i prowadząca. Panie gruntownie się przygotowały i przeryły social media panów. Mateusz – po co przyjechałeś? On szuka szalonej dziewczyny, a ona rodziny – to pasuje? Drugi atak poszedł na Adama – że poznał kogoś przed programem i dlatego był wycofany. Tak, poznał kogoś, ale spotkał się z nią tylko raz i to była koleżanka. Ale wtedy już nie byłeś zainteresowany Magdą? Byłem. Ale byłeś w związku z tamtą dziewczyną! Wtedy nie, teraz jest związek, po programie. Najskuteczniej bronił się Paweł w myśl zasady najlepszą obroną jest atak. I po tej przykrej nawałnicy oskarżeń przeskoczyliśmy gładko w idyllę z Kubą. Ba, Magda już jest gotowa przeprowadzić się do Kuby. Pierścionek wybrany, zaręczyny w planach. Internet huczy od plotek.
4. Rolnik szuka pracownika, czyli Maciej. Pomimo wielu pięknych słów okazało się, że głównym kryterium doboru była praca przy czereśniach. Serce naszego doktoranta skradła pracownica TVP Białystok, ale z tego też chyba nie będzie owoców. W programie związku też nie stworzył. Wybrał Ilonę i na tym praktycznie wszystko się skończyło. Była co prawda wymarzona randka w górach, ale to wynikało z umowy z programem. Co tu dużo mówić. Nie wyszło. No, nie wyszło. Nie było chemii, westchnął Maciej. Uważam, że jedna strona oszukiwała, powiedziała Ilona i się rozpłakała. Monika z początku była faworytką, ale Maciej jej wbijał ciągle szpilki. No i zmienił faworytkę. Faworytka Ilona stwierdziła, że trzymał ją na dystans, że nie było uczucia, niczego. Prowadząca dusiła Macieja czy jeszcze da radę podratować ten związek. Maciej może tak, tak… Ilona stwierdziła, że robi jedno, mówi drugie, nie angażuje się. Nie chce kontynuować związku. Czy Maciej kontaktuje się z kimś? Tak, coś tam pisze, coś tam dzwoni, ale jeszcze się nie spotkał z nikim.
5. Rolnik szuka samego siebie, czyli Dawid. Nałożenie dwóch czynników, czyli niezdecydowania Dawida i temperamentu kandydatek (zwłaszcza Magdaleny robiącej pokazowo z igły widły) doprowadziło do spektakularnej katastrofy. Na dodatek na oczach rodziny Dawida, która nie mogła uwierzyć jak w kilka dni idylla zamienia się w dramat, jak dziewczyny nagle zaczynają płakać, oświadczają, że mają wszystkiego dość i pragną tylko wyjechać. I nie ma żadnych szans by cokolwiek się udało. WTF??? pytała się rodzina siedząc w kuchni podczas gdy Dawid, niczym Wilk w elektronicznej gierce próbował łapać spadające jajeczka. Nie dał rady i wszystkie kandydatki mniej lub bardziej rozżalone wyjechały zrażone tekstem „może nikogo nie wybiorę”. No i spełniło się – nie wybrał. Spotkanie – Agnieszka i Magda były na miejscu a Martyna była online. Okazało się, że praprzyczyną całej dramy było to, że Dawid i Martyna przegadali całą noc – tą pierwszą podczas pobytu dziewczyn. Agnieszka ponoć najbardziej naskoczyła potem na Martynę i to było to co spowodowało, że Martyna zrezygnowała z programu. Mam pewne podejrzenia, że to kandydatka. Magdalena próbowała czyścić sobie pole do ataku nastawiając jedną panią przeciw drugiej, bo to ona najbardziej zyskiwała na tej całej awanturze. Agnieszka przeprosiła teraz Martynę za swoje słowa i sama podjęła decyzję o wyjeździe. Teraz żałuje, że tak szybko wyjechała. Dawid niczego się nie nauczył. Z Martyną miał kontakt, ona zapraszała go na kawę. Tylko on nie przyjechał. „chłopaku! Co ja mam jeszcze zrobić?” Martyna nadal jest jego faworytką. Ale i z Agnieszką nie zamyka sobie kontaktu, bo „ma zgrabną figurę mimo, że lubi zjeść”. Z Magdaleną nie było obietnic dalszego kontaktu – może dlatego, że nie padła takowa propozycja z jej strony. Dawid robi wrażenie takiego potakiwacza.
6. Mundurowy emeryt szuka haremu, czyli Józef. Typowy wątek typowego seniora. Łzawa wizytówka – samotność, ach ta straszna samotność – listy – przyjazd kandydatek – jestem w niebie – dotykanie, ocieranie, flirty razy trzy – część kandydatek obraża się i wyjeżdża wcześniej – nadchodzi czas wyboru – senior panikuje i wycofuje się – wybiera kogoś jeśli ktokolwiek mu został – rezygnuje z kontaktu i dalszej znajomości – samotność, ach ta straszna samotność – listy – panie mimo wszystko nadal chcą – on już nie. Tak jest co roku, i pomimo próśb widzów i pomimo utworzenia osobnego programu dla seniorów nadal w Rolniku pojawia się ktoś taki. Podobnie jak w przypadku Dawida jedna z pań – Ewa – była zdalnie (telefon), Grażyna i Apolonia były na miejscu. Dla Józefa nadal istnieje tylko Apolonia i ten jej celny strzał, który sprzedała mu na randce. Apolonii nie podobało się, że rzucał się na nią z łapami, (jak wybrać kobietę nie dotykając jej? Pytał Józef. Jeśli nie chcesz żebym cię dotykał to po co przyjechałaś?) i krótko Józefa ustawiła do pionu. Grażyna może powiedziała ze dwa zdania i obie panie przyznały, że najbardziej był zainteresowany Ewą. Ewa stwierdziła, że traktował wszystkie równo czym potwierdziła, że najlepiej pasowała do Józefa. Józef jeszcze Apolonię przepraszał, jeszcze coś tam próbował, ale Apolonia krótko – podziękowała i tyle. Józef jednak nie rezygnuje. Co prawda nie jest już zainteresowany ani Ewą ani Grażyną ale nie poddaje się i będzie szukał żony aż znajdzie.
7. Pani prowadząca poinformowała, że kamery nie towarzyszą uczestnikom 24 h na dobę tylko 12. Żebyśmy sobie nie myśleli.
8. Rady dla przyszłych uczestników. Paweł: „skupić się na zaproszonych osobach a nie na innych osobach, które się z nami kontaktują bo to nas rozprasza”. Magda: „dobrze wybierać” (hehe), Maciej „być sobą i nie udawać” (hehehe), Józef: „nie poświęcać więcej czasu jednej faworytce”. Dawid nie miał dobrej rady więc podpiął się pod Pawła.
9. W przyszłym roku czeka nas kolejna edycja Rolnika.
10. A jeszcze wcześniej, bo 3 stycznia, stratuje 3 edycja „Sanatorium Miłości”.

Rolnik szuka żony, odcinek 11/7

No to po kolei.
1. Dzisiaj były wymarzone randki.
2. W przypadku Macieja i Ilony ich związek raczej nie układa się po myśli żadnej osoby z tej pary. Zapewne Ilona inaczej sobie wyobrażała kontakt z Maciejem, bo przez dwa tygodnie przed rewizytą w ogóle go nie było. Nic dziwnego, wtedy ponoć na topie była pani z TV Białystok. Maciej zadzwonił dopiero dzień przed rewizytą. On też zapewne inaczej wyobrażał sobie relacje z Iloną, bo ta pomimo jego delikatnych sugestii nie chce przyjechać pracować u niego w sadzie. Bo podobno pracuje po południu. Co za problem? Zdąży, jeśli przyjedzie do Macieja na piątą rano i już. Podejście Macieja do kobiet, człowieka piszącego doktorat, nasuwa myśl jakie miał podejście zanim został magistrem.
3. Magdalena. Krążą różne teorie spiskowe, no to warto przypomnieć fakty. Kandydat z dogrywki czyli Kuba a) napisał list, b) miał być w dziesiątce zaproszonej na pierwsze spotkanie c) nie przyjechał jednak bo coś mu wypadło. Zatem mocno naciągając strunę mamy kandydata z programu. Czy był jakiś kontakt między Magdą a Kubą równolegle do  pobytu kandydatów – trudno powiedzieć. Jednak tempo rozwijania się uczucia jest podejrzanie szybkie ( były już takie przypadki, Karol i Jagoda albo Piotr i Kasia). No i wystarczy porównać podejście samej rolniczki. Swoich kandydatów traktowała chłodno i na dystans niczym Scarlett O’Hara Afroamerykanów na swojej plantacji. A do obecnego wybranka oczy jej się śmieją jak kotu na widok przysmaku. Różnica w zachowaniu jest kolosalna. Nie należy więc potępiać chłopaków, którzy być może po przybyciu zorientowali się w sytuacji i dali sobie spokój. Niemniej jednak teraz mamy Kubę, co jest wszystkim na rękę, a produkcji najbardziej.
4. Magda. Na randce wróciła oczywiście do swojego konika czyli do zakładania rodziny. Planuje już nawet ilość dzieci z Kubą. Tempo ich związku jest piorunujące. Trzymanie za ręce, chichranie się, pocałunki. Warto zwrócić uwagę na to, że część randki odbyła się w restauracji, do której przyszli z własnym ciastem (wypiek Kuby). Gdzież tam do niego kandydatom, którzy musieli korzystać ze ściągawek by zrobić placki ziemniaczane. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, mianowicie na szybką gotowość wyprowadzki Magdy do Kuby. Otóż gospodarstwo jej rodziców ma przejąć jej brat, a Magda tak naprawdę pracuje w mieście jako stylistka paznokci. I jej związek ze wsią można zdefiniować jako nie „jest” a „bywa”. Zamiast rolniczką trafniej jest nazwać ją córką rolnika. Cóż, Kuba ma to, czego nie mieli pozostali kandydaci. Jedni nazywają to błyskiem w oku, inni wakatem na gospodarce.
5. Maciej. Zaprosił Ilonę gdzieś w góry, gdzie w pięknych okolicznościach przyrody zwiedzili park linowy. Ilona nie była z początku zachwycona, ale jakoś się przełamała. Chociaż tyle wyniesie z tej znajomości. Bo kiedy Ilona mówi, że chce by związek się rozwijał, to Maciej poleciał Józefem i zaczął coś o konieczności zgrania charakteru. Warto aby przyszłe Dawidy obejrzały tą randkę i nauczyły się części zachowania Macieja na pamięć. Otworzyć drzwi, dosunąć krzesło, powiedzieć komplement – podstawa. Dalszej części randki się nie uczyć. Kiedy Ilona spytała czego Maciej oczekuje od niej jako od kobiety Maciej zaczął kluczyć i uciekać. Tak nie robimy. W tym miejscu jest potrzebna konkretna deklaracja. Już pojawiły się pierwsze rozbieżności co do formy dalszego kontaktu. Maciej preferuje telefon, żeby zadzwonić (właśnie – przytaknęła Ilona, do której Maciej nie dzwonił przez dwa tygodnie) albo wysłać SMS. Ilona stawia na kontakt osobisty. Maciej nie byłby sobą, gdyby nie wtrącił czegoś o pracy. Tym razem napomknął, że Ilona nie musi się jej obawiać. Bo jest lekka. Będziemy się spotykać? Będziemy. Będziemy? Chyba będziemy…
6. Paweł. Bardzo fajnie pokazano randkę jako kilka scenek o zupełnie różnym charakterze. Było i eleganckie wyjście na miasto i dynamiczna wspinaczka na ściance. Bez zabezpieczenia. Spokojnie – chodziło o te wszystkie linki i haczyki, a nie o… No i Paweł musiał Martę asekurować ręcznie za… No… Tego… Były to sceny do których łkało serce niejednego do rolniczego seniora. Józef pewno nagrał to sobie na VHS i zedrze taśmę do białości od oglądania w kółko. Paweł i Marta dużo się razem śmieją, co dobrze rokuje.
7. Dawid. Tak, płakał. Prowadząca przyjechała do Dawida, spotkała się z nim i jego rodziną. Atmosfera stypy. Nie wyszło. No nie wyszło. Dlaczego nie wyszło? Może i dobrze, że od razu nie wyszło, niż gdyby miało nie wyjść później. Listy. Podobno produkcja listy miała zabierać rolnikom. Dawid jednak je dostał i miał przeglądać. Ma się otworzyć i wyjść do ludzi.
8. Józef. Józef również ma się otworzyć i wyjść do ludzi. Prowadząca wreszcie do niego dotarła. Nasz emerytowany Borewicz do tej pory przeżywa kosza jakiego dostał od Apolonii, która przejrzała go na wylot. Pozostałe panie nie istnieją. Ciekawe jak się czuję Ewa, która każdym swym atomem dawała Józefowi znać, żeby ją wybrał. Józef, jak każdy rolniczy senior, liczył na to, że będzie miał harem w nieskończoność. Co roku ta sama bajka. Biedny szewczyk dożywa sędziwego wieku i wreszcie nadchodzi moment, kiedy sam może zostać królem. I nie dociera do niego, że to tylko na pięć dni. Tak jest za każdym razem. W każdej edycji. Panowie. Harem, babeczki i trzy pary oczu odczytujące z twojej twarzy każde pragnienie – takie rzeczy to w islamie, gdzie 77 dziewic czeka po śmierci. Na Józefa nikt nie czeka. Wzdycha, że znowu wróciła cisza, pustka, samotność. Nie ma się do kogo przytulić, z kim pójść spać. Może trzeba wyjść do ludzi. Może poznać kogoś. Może rzucić te pszczoły. Może miał za wysokie wymagania. Może nie dał jednoznacznie znać o co mu chodzi. Może to a może tamto. I tak wygląda to z każdym seniorem w Rolniku. Dorabianie wielkiej filozofii do tego, żeby sobie pomacać.
9. Mamy zatem trzy związki na trzech różnych etapach. Magda i Kuba się całują. Paweł i Martyna że śmiechem rozważają możliwość pocałunku. Maciej i Ilona ostrożnie się przymierzają do pojęć „mąż” i „żona”.
10. Za tydzień – odcinek finałowy. Wszyscy się spotkają i wygarną sobie w cztery oczy. Widać było kandydatkę Dawida Magdalenę w swoim żywiole, czyli w fochu.
11. Acha, no i oczywiście można się zgłosić do kolejnej edycji.