Opowieść o prawdziwym akwarium

Na osiedlu, na którym mieszkali Hiobowscy, powstał sklepik zoologiczny. Połowa sklepu była zawalona karmą dla psów, druga połowa karmą dla kotów, a pozostała część…
– Jaka pozostała część?! – tata Łukaszka przerwał siostrze Łukaszka i zakrztusił się herbatą. – Może być tylko jedna połowa i druga połowa. Więcej nic!
– A właśnie, że może – zaśmiała się siostra Łukaszka. – Bo oni mają jeszcze drugie pomieszczenie!
Tata Łukaszka wyszedł załamany.
– No i co tam jest? – chciała wiedzieć reszta rodziny,
– Rybki!
Łukaszek sprzedał informację swoim kolegom. Zarówno Gruby Maciek, jak i okularnik z trzeciej ławki mieli wolne popołudnie więc wybrali się pooglądać rybki.
Kiedy stali przed akwariami do sklepu weszły dwie panie z torbami w sześciokolorowe pasy. Wyglądały podobnie. Były chude, maiły tatuaże i różnił je tylko kolor włosów. Jedna miała różową grzywkę, a druga turkusową.
Właściciel westchnął ciężko.
Panie pooglądały karmy dla psów, potem karmy dla kotów, a na koniec trafiły przed akwaria.
– Mama, kup mi jakieś rybki – zawołała turkusowa grzywka. – Przecież mamy w domu akwarium!
Różowa grzywka pomedytowała chwilę i zobaczyła na górnej półce ryby w kubeczkach.
– To są bojowniki, proszę pani.
– Bardzo mi się nie podoba, że nie spytał pan najpierw o zaimki. Co prawda, używam akurat she, her, ale mimo wszystko powinien pan spytać.
– Pani też nie spytała, a może pan jest niebinarny cis? – wtrącił się Łukaszek.
– Jodła? – dodał okularnik.
– Świerk? – uzupełnił Gruby Maciek.
Turkusowa grzywka próbowała wyrzucić ich ze sklepu, ale pan sprzedawca stanął w ich obronie.
– To są moi klienci.
Różowa grzywka przeliczyła pieniądze i poprosiła o dwie rybki. Pan sprzedawca podał jedną z kubeczka a po drugą sięgnął do akwarium.
– Prosiłam o obie z kubeczków.
– Tam są same samczyki, w akwarium może być tylko jeden, będą ze sobą walczyć…
– Niech pan przestanie dziadersować i wyznaczać z góry role społeczne.
– Ależ płeć…
– To też konstrukt społeczny. A może jeden z samczyków będzie się identyfikował jako samiczka?
– A może oba? – dorzuciła turkusowa grzywka. – Pieska też nauczyłyśmy jeść tylko kalafior. Wszyscy mówili. że się nie da. I co? Dwa lata wytrzymał.
Pan sprzedawca tylko spojrzał i podał obie ryby z kubeczków.
Parę dni później chłopcy znowu poszli popatrzeć na rybki. I znowu przyszły obie panie.
– I jak bojowniki? – nie wytrzymał pan sprzedawca.
– Zdechły – przyznała różowa grzywka.
– Mówiłem!
– Proszę pana, to nie było prawdziwe akwarium! Teraz będzie prawdziwe! Poproszę tą kulę i dziesięć skalarów!

(Wyświetlono 149 razy, 1 dzisiaj)

Leave a Reply