You are currently viewing Defilada pożyczkowa

Defilada pożyczkowa

Hiobowscy oglądali w telewizji defiladę z okazji 15 sierpnia. Wszyscy oglądali. Zgodnie z nowym prawem UE telewizory badały czy i co oglądają ich właściciele. Kar nie było, ale za oglądanie odpowiednich audycji można było uzyskać anulowanie punktów karnych z mandatów albo obniżenie rachunku za prąd.
Hiobowscy zatem oglądali paradę rządową – bo były dwie. Prezydent robił paradę w Warszawie a rząd robił paradę w Sopocie, na Monciaku, żeby premier miał blisko. Hiobowscy oglądali rządową,, bo za nią było obniżenie rachunku za prąd, a kto oglądał paradę prezydenta miał wyższą cenę za paliwo.
Generalnie parady prezydenta były profesjonalne, a parady rządowe były patiomkinowskie. Mama Łukaszka miała ciężko broniąc imprezy premiera. Zazwyczaj wyglądało to tak, że premier w otoczeniu ministrów stał z boku, było trochę ludzi, a środkiem ulicy jechał sprzęt.
W tym roku pierwszy jechał czołg. Na lawecie.
– Czy czołg nie powinien jechać sam? – zapytała siostra Łukaszka.
– Tak na pewno miało być – pospieszyła z odpowiedzią mama Łukaszka. – Tam jest taka zabytkowa kostka. Czołg na pewno poniszczył by ją gąsienicami.
– Ale on nie ma gąsienic! – zauważył Łukaszek.
– Tak ma być – odezwał się spiker na paradzie. – Czołg „Mormi” został zakupiony z środków pozyskanych z pożyczkowni „Prodivent”. Gąsienice zostaną zakupione za pieniądze z drugiej transzy. Wszystko do tego niemieckiego czołgu zostanie wykonane i zakupione w Polsce, każde jedno euro! Czołg jest w prawie stu procentach całkowicie gotowy! Druga transza będzie zaraz, gdy tylko prezydent podpisze, a pieniądze już leżą na stole! Ale on nie chce podpisać! A teraz czas na marynarkę!
Wjechała laweta z kanciastym, małym sklepikiem.
– To ma być marynarka? – Łukaszek był ogromnie rozczarowany. Tego nawet mama Łukaszka nie była w stanie obronić. Spiker jednak potrafił.
– Proszę państwa, okręt podwodny Chełbia zostanie wykonany z środków pozyskanych z pożyczkowni „Fifus”! Budowę okrętu trzeba od czegoś zacząć, a w tym przypadku zaczynamy od kiosku! Całą reszta tego pięknego, szwedzkiego okrętu zostanie wykonana i zakupiona w Polsce, każde jedno euro! Druga transza będzie zaraz, gdy tylko prezydent podpisze, a pieniądze już leżą na stole! Ale on nie chce podpisać!
Spiker nie zapowiadał kolejnej lawety, bo każdy widział co na niej było.
– Czy samolot nie powinien latać? – spytała ostrożnie siostra Łukaszka.
– Przecież widać, że ten nie poleci – zauważył tata Łukaszka. – Ma jedno skrzydło.
– Drugie skrzydło samolotu „Kakapo” będzie w drugiej transzy programu za pieniądze z pożyczkowni „Czapla”! – poinformował szybko spiker. Oczywiściej ka tylko prezydent podpisze. Ale nie chce podpisać. A wszystkie elementy tego nowozelandzkiego samolotu zostaną wykonane i kupione w Polsce! Ani jedno euro nie pójdzie za granicę!
Przez dłuższą chwilę panowała cisza, aż na bulwarze ukazał się nie laweta, a jakaś drobna postać idąca sztywnym krokiem.
– Pytają państwo czy mamy jakąś broń gotową w całości – znów rozległ się głos spikera. – Oto i on! Robot saperski FOO WECK!
Premier zaczął gwałtownie kaszleć.
– Ten najnowszy krzyk chińskiej technologii został w całości sfinansowany przez pożyczkownię SAFE. Wszystkie euro zostały wydane w Polsce! I jest sprawny! Zobaczcie państwo jak on sprawnie działa! Właśnie znalazł granat i zobaczą państwo pokaz rozbrajania!
Robot szedł i szedł powoli, aż nagle się zatrzymał. Potem zrobił coś nieoczekiwanego: kręcił w bok, podszedł do jego stóp i tam upuścił granat.
Wszyscy wstrzymali oddechy. Nie wybuchło.
– Wyjaśniam… – odezwał się drżącym głosem spiker. – Materiał wybuchowy do granatów kupimy kiedy odzyskamy niewłaściwie wydane pieniądze z funduszu pomocy ofiarom tsunami w Jeleniej Górze…

 
 

 

 

(Wyświetlono 20 razy, 20 dzisiaj)

Marcin Brixen

Jestem z Poznania, jestem inżynierem.

Zostaw odpowiedź