Menu

Siostra coachem dietetyki

3 maja 2017 - Świat za pięć lat
Siostra coachem dietetyki

Historia ta, acz pozornie drobna i pozbawiona większego znaczenia, na zawsze odmieniła życie dwóch pań kustoszek oraz ich mężów. Było to tak:
W mieście odbywała się wystawa prac malarskich Bernardo Bellotto. Organizatorzy liczyli na frekwencyjny szał i wystawy pilnowały aż dwie panie kustoszki. Niestety, zainteresowanie było niewielkie. Po salach spacerowała kilka starszych wiekiem par płci obojga.
Było cicho i spokojnie.
Aż tu zgrzytnęła klamka, uchyliły się drzwi i do środka wkroczyła siostra Łukaszka. Strój jej kompletnie nie licował z powagą wydarzenia, za to znakomicie podkreślał jej figurę. I była sama. Zmrużonymi oczami omiotła sale i ruszyła przed siebie. Realizowała bowiem wyjątkowo przebiegły plan, który sama ułożyła.
Chłopak siostry w tym czasie siedział w mieszkaniu jej rodziny i czekał do pewnej godziny, o której miał wyjść i jechać na spotkanie z nią. Właśnie w tym muzeum. Siedział, wzdychał i opowiadał Hiobowskim, że czuje się dziwnie.
– Jelita? – spytała ze współczuciem babcia Łukaszka.
– Nie, nie to – machnął ręką zrezygnowany chłopak. – Czuję się jakby wszyscy wokół byli z jakimś spisku, w jakiejś zmowie. Gdzie nie wejdą to wszyscy chrząkają i mi gratulują. Nic z tego nie rozumiem…
Siostra tymczasem krążyła po salach powodując ruchy mięśni szyi u męskiej części zwiedzających i ruchy łokci u żeńskiej części zwiedzających. Bo plan był taki, że miał tu później dołączyć do niej jej chłopak, mieli obejrzeć razem te obrazy, zbudować nastrój służący miłosnym uniesieniom, a następnie udać się do mieszkania chłopaka i owo uniesienie skonsumować. I całe szczęście, że siostra Łukaszka wpadła na pomysł, aby najpierw samej sprawdzić tę wystawę. Bo plan nie wypalił.
Siostra podeszła do pań kustoszek, przywitała się grzecznie i zapytała gdzie są te obrazy.
Pierwszą panią kustoszkę zamurowało, a druga, jąkając się, pokazała gdzieś za plecy siostry i wybąkała:
– No… Przecież… Tam… Całe sale… Obrazów…
– Widziałam – przerwała jej siostra. – Ale to nie są te obrazy.
– Jak to nie te??? – odetkała się pierwsza pani kustoszka. – Czy ja czegoś nie wiem??? Kradzież??? Falsyfikaty???
– Nie, one są zupełnie nie te – wyjaśniła uprzejmie siostra. – Zaprosiłam tu mojego chłopaka na grę wstępną. Mieliśmy pooglądać razem malowidła przedstawiające zaawansowane techniki seksualne. A tu ich nie ma.
– Jakie malowidła??? Skąd pani wytrzasnęła ten pomysł???
Siostra Łukaszka z uśmiechem pobłażania sięgnęła do kieszeni wyjątkowo obcisłych spodni. Z trudem wbiła palce do kieszeni i wyciągnęła stamtąd pogięty program wystawy. Stało tam jak wół, że będzie wystawa obrazów włoskiego mistrza pędzla o pseudonimie „ANALETTO”…
– No chyba paniom nie muszę tłumaczyć co to znaczy – szepnęła znacząco siostra Łukaszka.
Pierwsza pani kustoszka odwróciła się tyłem, zgięła i zaczęła wydawać dźwięki krztuszenia się. Druga pani kustoszka, zaciskając wargi aby nie wybuchnąć śmiechem, rozprostowała program. W zagięciu kartki ukazała się na samym początku pseudonimu artysty zaginiona litera „C”…
– Och jej – szepnęła rozczarowana siostra Łukaszka i w jej ślicznych oczkach zamigotały łezki.
Panie kustoszki wykazały się ogromnym taktem i nawet przytuliły siostrę Łukaszka.
– Ale wie pani co – jedna z pań nie mogła sobie darować drobnego morału. – Żeby łączyć malarstwo z tymi rzeczami to jeszcze nie słyszałam…
– Nawet nie chodzi o te rzeczy – siostra Łukaszka wytarła śliczny nosek. – Głównie chodzi o dietę!
Panie kustoszki na słowo dieta zafalowały ciałem zaciekawione i zażądały szczegółów.
– Ukończyłam kurs i zostałam coachem dietetyki – objaśniała siostra szeptem, aby nie przeszkadzać zwiedzającym. – To moja autorska metoda na dietę. Łączę ją z miłością.
– Każdy tak mówi – skrzywiła się druga pani kustoszka. – A dowody?
Siostra Łukaszka zamiast odpowiedzi zrobiła piruet wokół własnej osi. Panie kustoszki spojrzały najpierw z zazdrością na biodra siostry, a potem ze smutkiem na własne biodra, ukształtowane nie przez miłość, a przez krzesła. I zamieniły się w słuch. Siostra łaskawie zgodziła się wyjawić swój sekret za darmo, bo panie takie miłe.
– Dieta jest po co? – pytała siostra. – Żeby nie być grubą. A skąd się bierze grubość? Otóż winnym jest tłuszcz. Odkłada się w naszym ciele i powoduje, że tego ciała jest coraz więcej i więcej. Co zrobić z tłuszczem? Jak się go pozbyć?
– Spalić go – szepnęła pierwsza pani kustoszka.
– Tak jest. A w jaki sposób?
– Poprzez ruch.
– Właśnie!
– Pani daruje, ale mówi nam pani oczywiste rzeczy – wtrąciła druga pani kustoszka. – Wszyscy to wiedzą. Nie rozumiem na czym ma polegać nowatorskość i skuteczność.
– Zaraz wytłumaczę. Gdzie się odkłada najwięcej tłuszczu?
– W biodrach – odparły jednocześnie obie panie.
– I jak go ludzie spalają?
– Biegi albo rower…
– I tu jest właśnie błąd. Co się najwięcej rusza podczas biegania albo jazdy na rowerze?
– No… Nogi…
– Właśnie. A biodra? Są prawie nieruchomo – i tu siostra podniosła palec w górę i oświadczyła uroczyście:
– Aby spalić tłuszcz w biodrach trzeba ruszać biodrami!
Zapadła cisza. Panie kustoszki zarumieniły się wdzięcznie.
– Czy to to o czym myślę? – szepnęła pierwsza.
– Mhm – potwierdziła siostra. – No niechże pani jeszcze raz zobaczy jak to działa!
I okręciła się jak fryga.
– Ach, ach, marzenia… – westchnęła druga pani kustoszka. – Wy, młodzi, macie łatwiej. Faceci w pewnym wieku już nie…
– Facetów trzeba po prostu zmotywować – powiedziała twardo siostra Łukaszka. – Nie żadnym tam pochlebstwem czy czymś takim. Faceta trzeba zmotywować porządnie, a jedyne co tak działa to strach. Czego faceci boją się najbardziej?
– Łysienia.
– Że samochód nie zapali.
– Ale gdzie tam! Faceci najbardziej boją się lekarza. Jakiego lekarza?
– Dentysty.
– No tak, ale dentystę nikt się nie nabierze, nawet facet. Faceci boją się badania prostaty. Robimy więc tak… Mam ja tu w torebce takie puste formularze. Opracowała mi je jedna pani doktor, w podzięce. Dzięki mojej terapii zeszła z rozmiaru XL do L. A jej mężowi przeszedł syndrom niespokojnych nóg.
– To facetom też to pomaga? A jak mu przeszedł ten syndrom?
– Proszę pań, on po wszystkim nie ma siły palcem kiwnąć, a co dopiero całą nogą. Jest nasz formularz. Napisano tu tak: aby uniknąć długich, bolesnych i wstydliwych badań prostaty nakazuje się… Żadne zaleca, nakazuje i koniec… Tak, nakazuje się stosunek seksualny co najmniej… i tu wolne miejsce i wpisujemy ile chcemy. Im więcej, tym my szybciej spalimy tłuszczyk w bioderkach? Tu jest długopis. Która z pań zaczyna?
Pierwsza pani kustoszka zagryzła wargi i wpisała na swojej kartce „raz na rok”.
Druga pani kustoszka spojrzała na biodra koleżanki, potem na swoje i wpisała „dwa razy na rok”.
Pierwsza pani zacisnęła mocniej usta i poprawiła na „trzy razy na rok”.
Druga rzuciła jej złe spojrzenie i poprawiła swoje na „raz na kwartał”.
Pierwsza poprawiła na „raz na miesiąc”.
Dla drugiej pani to był cios. Przez dobrą minutę obgryzała długopis by wreszcie desperacko wpisać „dwa razy na miesiąc”.
Pierwsza pani sapnęła, po czym drżącą ręką skorygowała swój formularz na „trzy razy na miesiąc”.
Dla drugiej pani to już było zbyt dużo.
– Nie no bez przesady – rzuciła śmiejąc się niby to swobodnie. – Przecież nie będę wymieniać od razu całej garderoby na węższą, nie stać mnie na tyle ciuchów…
Pierwsza pani dyplomatycznie zmilczała uśmiechając się tylko zwycięsko. Pojedynek był zakończony. Siostra podpisała oba druczki jako „coach dietetyki”. I właśnie kiedy oddawała paniom druczki na wystawie pojawił się chłopak siostry. Kiedy podszedł, zdążył tylko powiedzieć „cześć”, a siostra zamknęła mu usta soczystym całusem.
Kiedy skończyli, obie panie kustoszki zaczęły znacząco chrząkać i gratulować mu.

(Wyświetlono 130 razy, 1 dzisiaj)

2 myśli nt. „Siostra coachem dietetyki

bez kropki Dawno siostry nie było… No i ma wejście smoka…
Odpowiedz
    Marcin Brixen Na specjalną prośbę czytelników 🙂
    Odpowiedz

Dodaj komentarz