Menu

11 stycznia 2017, środa

6 czerwca 2017 - Kaktus i kamień
11 stycznia 2017, środa

Alicja siedziała w kuchni i przestraszonym wzrokiem wodziła za swoją nadmiernie energiczną siostrą. Anka opowiadała jej właśnie swoje ostatnie przygody. W odpowiednim świetle oczywiście.
– A ten elektryk? – zapytała Alicja.
– Elektryk, no tak – Anka potarła sobie czoło. – Będzie tu dzisiaj, niedługo. Ruszaj się, przecież ten cały syf trzeba sprzątnąć!
– To ja już nie mam żadnego wyboru?! – krzyknęła Ala żałośnie.
– Masz – uśmiechnęła się Anka. – Możesz sobie wybrać który pokój będzie twój.
Alicja zacięła usta i zaczęła zamiatać. W powietrze wzbiły się wirujące kłęby kurzu.
– Uważaj trochę! Boże, co za niezguła!
– Dzwoni ktoś! – odparła Alicja.
Anka pobiegła otworzyć. Za drzwiami stał młody facet o krótkich włosach… Po chwili Anka go skojarzyła. To był znowu on! Ten z Nowego Roku i z niedzieli!
– Czego pan chce? – spytała wystraszona.
Facet popatrzył gdzieś nad jej głową i odrzekł spokojnie:
– No tak, adres wydawał mi się znajomy…
– Ale o co chodzi?
– To ja się pytam o co chodzi. Dzwoniła pani do mnie niedawno i…
– Boże! To pan!
– Nie. Elektryk.
– Cha, cha, ale śmieszne – wzruszyła ramionami. – Jeśli chciał mi pan zaimponować…
– Nie chciałem.
Patrzyli na siebie chwilę w milczeniu.
– No i co? – westchnął facet. – Dowiem się wreszcie o co pani chodzi?
– Trzeba zrobić instalację w dwóch pokojach… – Anka zaprosiła go do środka.
W trakcie oględzin elektryk zajrzał do jednego z pokoi gdzie krzątała się Alicja.
– A, to pan jest tym elektrykiem, o którym mówiła siostra. Że też się nie bała wpuścić pana do domu. Tu jest niebezpiecznie, niedawno jakiś facet gonił ją pod domem i chciał napaść!
Akurat na te słowa do pokoju weszła Anka. Zaczęła psykać na Alę i dawać jej znaki oczami. Niestety, na próżno.
– Coś takiego, napaść ją chciał – elektryk mówiąc do Ali patrzył na Ankę. – A kiedy to było? Nie w niedzielę czasem?
– W niedzielę. A skąd pan to wie…
– Nieważne, nieważne – zdecydowała się wkroczyć Anka. – Widział pan wszystko, prawda? Zrobi mi pan to?
– Zrobię.
– A za ile?
Pan elektryk wymienił dość solidną kwotę. Ance aż dech zaparło.
– Co?! Za dwa małe pokoiki?!
– Obecna instalacja jest do niczego – poinformował ją spokojnie elektryk. – Trzeba będzie ciągnąć kable aż do rozdzielnicy. Przez cały dom.
– Ale ja tyle nie mam. Czy… Czy pan… Byłby skłony opuścić nieco cenę… Przecież polecił mi pana pan Wiesław… Ja byłabym panu za to bardzo wdzięczna… – i tu Anka przybrała minę, która w jej mniemaniu miała być wdzięczna i zatrzepotała rzęsami. Efekt był tak żałosny, że Alicja aż odwróciła głowę by nie wybuchnąć śmiechem.
– Nie interesuje mnie pani wdzięczność – oświadczył elektryk. – Chcę pieniądze. Tyle, ile powiedziałem. Gdy się pani namyśli to proszę dać znać. Byle szybko.
Pożegnał się chłodno i wyszedł.
– Boże, co to za cham – powiedziała bezradnie Anka.

(Wyświetlono 94 razy, 1 dzisiaj)

3 myśli nt. „11 stycznia 2017, środa

jacky6 byznes is byznes 🙂
Odpowiedz
jacky6 byznes is bysnes … 🙂
Odpowiedz
    Marcin Brixen Oczywiście 🙂
    Odpowiedz

Dodaj komentarz