Menu

Totek

17 lipca 2017 - Gdybym był
Totek

Siedzę sobie i głaszczę kota.
Zagląda do mnie nasza premier, Beata. Jest blada.
– Panie prezesie… – mówi cicho. – Czy pan dzwonił parę minut temu do dziennikarza…
– Owszem, dzwoniłem.
– Ale on mówi, że pan mu powiedział…
– Owszem, powiedziałem.
– A… A… Ale jak to?
– Wejdź – kiwam ręką. – Wejdź i zamknij drzwi, bo tu ze Zbigniewem ważne rzeczy omawiamy.
Beata siada w fotelu obok Zbigniewa, patrzy na niego współczująco i mówi:
– Lustracja, co?
– Ano – wzdycha Zbigniew. – Za Chiny tego nie przeprowadzimy.
– Ty tych Chin nie wywołuj z lasu – ostrzegam go łagodnie. – Kto wie jak nam się razem stosunki ułożą. A co do tej ustawy i paru innych to trzeba to zrobić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni.
– Ciekawe jak – Zbigniew wierci się w fotelu. – U nas musi być cały czas pełna mobilizacja, ludzie czują się wypaleni. Opozycja czyha tylko na jakieś nasze potknięcie. A antysystemowcy deklarują, że są z nami, a ciągle głosują przeciwko nam.
– Więc ich zrobimy odpowiedzialnymi za to co się stanie – i pytam ich czy znają stary kawał o Żydzie i kozie.
Nie znają.
– Dawno temu pewien Żyd miał żonę i mnóstwo dzieci. Mieszkali w starej, ciasnej chałupie, w jednej izbie. I wszyscy narzekali jak to jest niedobrze. Więc Żyd postanowił, że zrobi coś by temu zaradzić. I wprowadził do chałupy jeszcze kozę.
– I to pomogło? – pyta osłupiały Zbigniew.
– Oczywiście, że nie. Wszyscy zaczęli narzekać, że jest jeszcze gorzej. Więc Żyd wziął i wyprowadził kozę z chałupy. I wyobraźcie sobie: wszyscy byli zadowoleni! I tu zrobimy tak samo!
– Jaką kozę pan wprowadzi? – pyta Zbigniew.
Zamiast mnie odpowiada Beata:
– Już wprowadził. Zadzwonił do dziennikarza i powiedział, że ministerstwa też będą grać w totka.
Zbigniew wzrusza ramionami.
– I wygrywać – uściśla Beata . – Stąd będziemy mieć pieniądze na wszystko.
– Jak wygrywać, skoro…
– Bo my będziemy mieć system – przerywam Zbigniewowi. – System, dzięki któremu będziemy zawsze wygrywać w totka.
Cisza.
– Pan naprawdę powiedział im coś takiego? – Zbigniewowi jest słabo.
– Sprawdźcie no na tych waszych nowoczesnych telefonach. No i?
– Twitter kipi – raportuje Beata.
– Na Facebooku też się gotuje – potwierdza Zbigniew.
– To idziemy do Sejmu głosować te twoje ustawy. Wołaj wszystkich!
Po kilku godzinach wracam do swojego gabinetu. Kot już na mnie czeka. Beata i Zbigniew są ze mną. Siadamy.
– Sprawdźcie teraz ten wasz internet.
– Źle. Wszyscy po nas jadą. Opozycja ma używanie. Antysystemowcy chcą żebyśmy się wycofali z projektu totek plus. A najlepiej zrobili w tej sprawie referendum…
– …połączone z referendum w sprawie JOW – przerywam Beacie. – Tak, tak. Jak zwykle. Gdzie jest mój telefon? Halo? Pan dziennikarz? Chciałem z panem porozmawiać… Nie, nie o totku. Głosowaliśmy nad ważnymi ustawami mającymi fundamentalne znaczenie… Co? Nie, ten system tylko dla ministerstw. Ustawami mającymi poważne znaczenie dla funkcjonowania… Oczywiście, że ten system działa. Sto procent. Zobaczy pan w sierpniu jak zaczniemy zgarniać same szóstki. Trzeba będzie jakiś grafik zrobić, żeby sobie ministerstwa nie wchodziły w paradę. A o innych ustawach nie chce pan posłuchać? To do widzenia?
– Jezu – Zbigniew znowu jest blady. – Rozniosą nas po pierwszej wygranej.
– Nie będzie żadnej wygranej.
– Przecież sam pan mówił… – po minie Beaty widzę, że się kompletnie pogubiła.
Drzwi uchylają się i zagląda nasza rzeczniczka.
– Muzyk przyszedł.
– Niech wejdzie.
Wpada przywódca antysystemowców, którzy twierdzą publicznie, że nie mają przywódcy.
– Panie prezesie! Tak nie można! Tamci kradli, to myślicie, że wam też wolno?!
– To nie jest kradzież.
– Państwowa instytucja wgrywająca pieniądze w państwowej loterii to tak jak kradzież!
– Kogo niby okradamy?
– Jak to ogo, oczywiście obywateli! Tak pan zawsze lubi się chwalić mandatem od suwerena, a teraz co? Zabiera pan temu suwerenowi pieniądze! czas skończyć z tą partiokracją! Szliśmy do wyborów pod hasłem zmiany systemu, tymczasem pan ten system…
– Ma pan rację, panie Pawle – wchodzę mu w słowo.
– Co?
– Wycofujemy się z totek plus.
Popatrzył na mnie podejrzliwie. Ale Beata i Zbigniew mu potwierdzili. Wyszedł więc na korytarz i hałaśliwie oznajmił, że jego ugrupowanie zniszczyło system.
Na mój gest Beata zamknęła drzwi. Zbigniew już bez mojego polecenia monitorował internet. Bystry chłopak jest, za to go lubię.
– Panie prezesie – w jego głosie dźwięczały nutki dumy i szczęścia. – Ludzie się cieszą, że nie będzie grać systemowo w totka! Sondaże szybują w gorę! Wszyscy nas popierają!
– A antysystemowcy chwalą się, że to dzięki nim – pokiwała głową Beata.
– Tak jak mówiłem – zwracam się do Zbigniewa. – Masz te swoje ustawy, wszyscy są zadowoleni, a antysystemowcy za to odpowiadają…
– Nie wszyscy są zadowoleni. A opozycja?
– Nie wyglądają na zadowolonych.
– Wyglądają. Tylko po prostu ty ich jeszcze nie widziałeś naprawdę niezadowolonych.
– Jezu – Zbigniew znowu blednie. – Co pan znowu planuje?
Siedzę sobie i głaszczę kota. Nie wiem, dlaczego ludzie nie lubią polityki.

(Wyświetlono 133 razy, 1 dzisiaj)
Tagi:

2 myśli nt. „Totek

Włóczęga „Nie wiem, dlaczego ludzie nie lubią polityki” Może lubią,ale nie głaszczą kota,a koty jak widać działają na polityków „innowacyjnie”.
Odpowiedz
    Marcin Brixen Fakt, nie każdy łączy koty z polityką 🙂
    Odpowiedz

Dodaj komentarz