You are currently viewing Rolnik szuka żony, odcinek 5/8

Rolnik szuka żony, odcinek 5/8

No to po kolei.

1. Rozpoczynamy pobyt kandydatek i kandydatów na gospodarstwach.
2. Ogólnie rzecz biorąc rolnicy zagonili swoich gości do roboty.
3. Na początek klasyczny negliż pościelowy.
4. Krzysztof. Krzysztof miał odmienić oblicze polskiego rolnika-seniora. I tak z początku było. Widzom podobało się jego uczuciowe podejście do pań, no ale długo to nie potrwało (pobudka Kasi). As z rękawa Swieta szybko straciła pierwsze miejsce na rzecz Bogusi. Bogusia jest chyba jedyną, która konkretnie walczy. Bardzo sprytnie poczekała poprzedniego dnia aż Swieta zaśnie i wtedy (koło północy) zaproponowała wspólny spacer. Kasia odmówiła i Bogusia miała pozaplanową randkę tylko z Krzysztofem. U Krzysztofa tworzy się wyraźny front: Bogusia kontra Kasia i Swieta. Kasia i Swieta oddają pole Bogusi. Kasia marzy o emeryturze polegającej na chodzeniu po górach, a Swieta… Swieta podobno nie była do końca pomysłem Krzysztofa tylko kogoś z góry. Bogusia zasuwa jak maszyna. Nie potrzebuje ani kaloszy ani rękawiczek, chodzi na boso, ba, nawet kosić kosą potrafi. Pozostałe dwie kandydatki rozkładają ręce bezradnie.
5. Panowie zaskoczyli Elżbietę, wstali przed nią i przygotowali nawet śniadanie. Elżbieta wbrew wcześniejszym deklaracjom że wspólna przyszłość to wspólny wypoczynek dała panom kolejne zadanie. Albo szuka pracownika albo za coś się mści na rodzaju męskim. Nawet w upale zagoniła panów do hakania truskawek. Marek został zwolniony z racji kłopotów z kręgosłupem, po czym… Skoczył do stawku na głowę. W ciuchach. Nieźle jak na bolący kręgosłup. Po południu kierownik Elżbieta delegowała panów aby stojąc do połowy w wodzie naprawiali faszynę. Co chwila zrywała się z leżaczka, poprawiała, dyrygowała, przypominała, że mają się o nią starać. Ryszard próbował dyskutować czym rolniczkę bardzo denerwował. Elżbieta zauważyła, że Stanisław zakolegował się z Ryszardem, więc zorientowała się, że przegięła i natychmiast próbowała zerwać rodzącą się męską solidarność. Próbowała rozbić grupę znowu zwalniając Marka z dalszych prac. Marek jednak wykazał się przytomnością umysłu, został i grupa panów odniosła zwycięstwo moralne. Jak tak dalej pójdzie to wszyscy kandydaci czmychną solidarnie z tego obozu pracy.
6. Stanisław na generalnie wywalone na program, na prowadzącą, na wybory, co potwierdza moje wrażenie, że ktoś mu kazał iść do „Rolnika”. Robi wszystko po swojemu, czyli tak, jakby programu w ogóle nie było. Siedzą w czwórkę, rozmawiają, grają w kulki, bawią się z pieskiem. W ciągu dnia jednak poszli robić cokolwiek: zamiatanie hali i wybranie po skrzynce cebuli czyli powiedzmy sobie szczerze – nic. Faworytki oczywiście nadal nie ma.
7. Kamil ma dwie dziewczyny, które infantylnie jarają się wszystkim i pomagają w pracach. Justyna spaceruje z założonymi rękami i deklaruje, że Kamil powinien ją zaakceptować ją taką, jaka jest, bo ona musi mieć długi czas, żeby się otworzyć. Prawie cały dzień Kamil spędził na pracy z kolegami, a dziewczyny na przyglądaniu się. Kamil zapraszał też dziewczyny na indywidualne jazdy traktorem. Joanna i Iza zachwycone, obiecują, deklarują. Justyna nadal nic. Kamil zaczyna tracić cierpliwość.
8. U Kamili też panowie wstali wcześniej. Nie zdążyli jednak zjeść śniadania. Szefowa firmy zatrudniającej ileś osób zagoniła kandydatów do mycia posadzki hali, potem do skanowania palet. Ciekawie to wróży na przyszłość. Tym bardziej, że Kamila pytała chłopaków jak by pogodzili swoje zajęcia z „pracą tutaj”. Panowie myśleli o randce sam na sam, a w zamian dostali lekcję tenisa. Dowiedzieliśmy się, że Kamila lubi nie tylko tenis ale i taniec. Panowie na tyle byli przytomnie, że się zorientowali, że to nie jest „codzienna sytuacja”, czekają na indywidualne, prywatne rozmowy. Już nawet przebąkują, że być może nie zostanie u niej nikt.
9. Za tydzień: pierwsze randki. U Kamili łzy, u Elżbiety praca.

(Wyświetlono 5 208 razy, 1 dzisiaj)

Marcin Brixen

Jestem z Poznania, jestem inżynierem.

Leave a Reply