You are currently viewing Warsztat naprawy sprawnych samochodów

Warsztat naprawy sprawnych samochodów

Zaczęło się od tego, że kiedy Hiobowscy chcieli pojechać po zakupy. Podeszli do samochodu, spojrzeli i…
Pod samochodem widniała wielka plama oleju.
– Zepsuł ci się – rzekła z satysfakcją mama Łukaszka do taty Łukaszka. – Cha cha, dobrze ci tak!
– Mi się zepsuł? – spytał powoli tata Łukaszka.
– No tak, i teraz będziesz musiał go naprawiać! A my…
– A wy w tym czasie pojedziecie samochodem po zakupy, co?
Uśmiech z twarzy mamy Łukaszka zniknął jakby starty gąbką.
– Idźcie na tramwaj – poradził tata. – A Łukasz niech zostanie ze mną. Spróbujemy dojechać do warsztatu.
Tata z Łukaszkiem zostali a pozostali członkowie rodziny udali się na przystanek tramwajowy.
Wbrew pesymistycznym przeczuciom taty Łukaszka silnik samochodu odpalił. Wolno, wolniutko wytoczyli się z parkingu i pojechali przez miasto. Dojechali do warsztatu oznaczonego wielkimi tablicami „warsztat” i wjechali na podwórze. Nie zdążyli nawet wysiąść gdy już kim wybiegł z hali jakiś mechanik. Od wyjścia krzyczał do nich:
– Czy samochód jest sprawny? Ale czy samochód jest sprawny?
Tata Łukaszka spojrzał ze zdziwieniem na syna i odparł:
– Oczywiście, że nie.
Pan mechanik zaczął strasznie krzyczeć, że jest zakaz wjazdu na teren warsztatu popsutymi samochodami.
– To jakie mogą wjeżdżać? – spytał Łukaszek.
– Oczywiście sprawne!
Tata Łukaszka zaczął się śmiać i powiedział, że przecież to nie ma sensu, żeby do warsztatu przyjeżdżały tylko sprawne auta, skoro warsztat jest od tego by naprawiać zepsute auta. Pan mechanik uniósł się ponownie, oświadczył, że na wjeździe do warsztatu jest stosowna tablica. Łukaszek poszedł obejrzeć tablicę a pan mechanik tłumaczył, co to jest profilaktyka i przeglądy aut.
– Rzeczywiście, jest napisane, że warsztat tylko dla sprawnych samochodów – zawołał Łukaszek.
– Dlaczego? – pytał tata Łukaszka.
– Nakapie mi pan olejem na pozbruk! Proszę natychmiast wyjechać mi z warsztatu – komenderował pan mechanik. – I wrócić do domu. Proszę pana o numer telefonu. Zgłaszam pana na policję, ma pan dwa tygodnie izolacji samochodu z ruchu drogowego, przez ten czas musi pan usunąć usterkę. Niech pan nawet nie myśli o jeździe niesprawnym autem. Policja będzie dwa razy dziennie kontrolować czy pojazd stoi na parkingu.
– Jak mam usunąć usterkę?! – zawołał zrozpaczony tata Łukaszka. – Przecież nie mogę jechać do warsztatu!
– Poprzez teleporadę. Zainstaluje pan w smartfonie obowiązkową aplikację e-warsztat i korzystając z tej platformy połączy się pan z naszym pracownikiem. On pana poprowadzi przez proces naprawczy.
Tata Łukaszka westchnął głęboko i zapytał pana mechanika, czy nie można by było jednak naprawić samochodu tutaj, przez siłę fachową.
– Jak pan to sobie wyobraża? – pan mechanik nagle stał się czujny i przyjazny.
– Wyobrażam to sobie tak, że panowie mi naprawiacie wóz, a ja wam płacę.
– A, prywatnie. No jasne. Możemy się dogadać – pan mechanik zajrzał pod wóz Hiobowskich. – To będzie kosztować mniej więcej tyle. Niech pan podjedzie tu do warsztatu na osiemnastą.
– A co z tymi tablicami, zakazami i zachlapaniem pozbruku olejem? – nie wytrzymał Łukaszek.
Mechanik wzruszył ramionami i oświadczył:
– Podłoży się jakąś folię.

(Wyświetlono 236 razy, 1 dzisiaj)

Marcin Brixen

Jestem z Poznania, jestem inżynierem.

Leave a Reply