You are currently viewing Prawa ludzi myjących zęby

Prawa ludzi myjących zęby

Zaczęło się od tego, że siostra Łukaszka oznajmiła w kuchni, przy obiedzie coś, czego się nikt nie spodziewał. Mama Łukaszka upuściła nóż, którym rozsmarowywała wegańskie masło na chlebie LGBT, tata Łukaszka upuściła gazetę, babcia ciasto francuskie a dziadek klucz francuski. Tylko Łukaszek nie upuścił, a podniósł, Podniósł oczy, spojrzał na siostrę i zapytał:
– Że co? Strajk dentystów?
– Wiele już przeżyłem, wiele już widziałem – rzekł sentencjonalnie dziadek. – Ale nigdy, nigdy nie widziałem, żeby dentyści strajkowali.
– Jedna rzecz jest pewna w tym kraju – tata Łukaszka podniósł palec.
– Śmierć i podatki – wtrąciła babcia.
– To są trzy rzeczy – wtrąciła jeszcze szybciej siostra Łukaszka.
Wybuchła awantura, siostra argumentował, że „podatki” to liczba mnoga, a więc liczą się jako dwa, a śmierć to trzy. Dwie rzeczy to byłoby „śmierć i podatek”.
– Ale tata powiedział, że jedna – przypomniał Łukaszek.
– Właśnie synu, dziękuję. W tym kraju nawet śmierć nie jest pewna, a co do podatków, to zmieniają się one czasami tak szybko, że nie nadążają za nimi sami zmieniający. Jedna rzecz jednak w Polsce jest niezmienna, a jest to fakt, że nie było, nie ma i nie będzie strajku dentystów.
– Powiedz no mi moja droga skąd ty właściwie wytrzasnęłaś ten strajk dentystów? – chciała wiedzieć babcia Łukaszka.
– No, po osiedlu ludzie chodzą z flagami, na których są zęby.
Mamie Łukaszka oczy zrobiły się okrągłe i zakrzyknęła:
– Jaki tam strajk dentystów! – gorączkowo zaczęła przerzucać najnowszy numer „Wiodącego Tytułu Prasowego”. – Jak wy nic nie wiecie! To jest wielka, potężna akcja!
– Dziesięć osób chodzi – dodała siostra Łukaszka i mama wyrzuciła ją za drzwi.
– Pomyliłam się! Jedenaście! Wpuśćcie mnie! – wołała siostra, a reszta rodzina chichrała się w kułak. Mama Łukaszka nadal bohatersko próbował orać mentalny ugór swoich krewnych.
– To jest specjalna akcja. Walczymy teraz o prawa dla osób myjących zęby.
Zapadła jeszcze większa konsternacja niż po pierwszej informacji siostry Łukaszka.
– To nie są ludzie? – spytał ostrożnie Łukaszek.
– Co to za pomysły?! – mama go ofuknęła.
– Bo jest już coś takiego jak prawa człowieka. Ich nie obowiązują?
– Oczywiście, że obowiązują, ale są pewne sytuacje, w których mają ograniczone.
– Na przykład?
– Oni tylko chcą odwiedzać się w szpitalach – siostra Łukaszka zajrzała przez drzwi i mama wyrzuciła ją ponownie.
– Pomyliłam się! – wołała siostra zza drzwi. – Oni chcą mieć prawo do adopcji dzieci!
– Chodzi o prawo do korzystania z przestrzeni publicznej – wyjaśniła mama Łukaszka. – Niestety, w tak zacofanym społeczeństwie jak polskie nadal pokutuje przekonanie, że miejsce osoby myjącej zęby jest w łazience. A to nieprawda. Oni też mają prawo pójść do fryzjera, na basen, po zakupy czy do restauracji. Niestety, w tym brunatnym kraju na kaczych łapach osoby, które myją zęby są brutalnie wypraszane na przykład z kina!
I tu mama dramatycznym ruchem zaprezentowała artykuł z „Wiodącego Tytułu Prasowego”. Konkretnie z dodatku „Dumnie sterczące push upy” pod tytułem „Wyrzucili mnie z kina kiedy myłam zęby”.
– Poszłam do kina na najnowszą produkcję o tym jak Niemcy ratowali Żydów w getcie przed Polakami… – zaczęła czytać mama, ale Hiobowscy dali jej do zrozumienia, że nie są zainteresowani. Mama Łukaszka zezłościła się dwa razy: raz – wulgarnością słownictwa, dwa – kiedy odkryła, że czytają na drugiej stronie gazety hasła z lewicowej manifestacji „stop hejt”.
– Jesteście przeciwko higienie jamy ustnej! – zakonkludowała mama Łukaszka.
– O – powiedział Łukaszek pokazując coś na samym dole strony, napisane najmniejszą czcionką.
Dziadek Łukaszka miał najmocniejsze okulary, ale odmawiał wzięcia „Wiodącego Tytułu Prasowego” do rąk. Siostra Łukaszka pożyczyła je od niego i używając jak szkła powiększającego odczytała:
– Od momentu rozpoczęcia akcji „Prawa dla osób myjących zęby” obroty producentów pasty do zębów wzrosły o piętnaście procent.

(Wyświetlono 315 razy, 1 dzisiaj)

Marcin Brixen

Jestem z Poznania, jestem inżynierem.

Leave a Reply